Translate

sobota, 3 sierpnia 2013

ODCINEK 9

Szłam sobie ścieżką po parku miejskim napawając się chłodnym powietrzem i myślą,że już niedługo zima. Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk. Było to raczej wołanie.
Ktoś wołał...mnie.
-Tina! Tina! Zaczekaj!
Spojrzałam za siebie i ujrzałam Nelly. Nelly jest moją przyjaciółką. Poznałyśmy się w szpitalu kiedy wylądowałam tam w urazem głowy i z odwodnieniem -uh...
-Cześć Nelly! Jak się masz? - zapytałam z uśmiechem
-A wiesz...jakoś leci. A co u Ciebie? Jak tam Harry? - popatrzyła na mnie i poruszyła brwiami.
Zaczęłam się śmiać i ruszyłyśmy przed siebie. Opowiedziałam jej,że Harry jest teraz na wyjeździe związanym z X-Factorem i wraca za 3dni. Nelly również zaczęła opowiadać jak to spędziła weekend i o tym,że w przyszłym tygodniu wyjeżdża z rodzicami do Francji. Zazdrościłam jej trochę. Nie...cholernie jej zazdrościłam. Była piękna,chłopcy do niej ciągnęli,miała duży biust,białe zęby,jasne kręcone włosy i długie opalone nogi.
Ja mam co prawda długie nogi i rónież opalone..ale jakieś takie wydawały mi się grube.Posiadam również duże zęby - niby nie są wielkie,są ok. Ale w moich oczach są fuuu- i mały biust. Oraz faceci nie interesowali się mną tak samo jak Nelly.
-Halo,Tina! Nie słuchasz mnie! - fuknęła Nell
-Hm..? Oj,przepraszam. Zamyśliłam się - odparłam.
-Taa...pewnie znowu myślałaś o tym jaka to jesteś "brzydka " -wykonała cudzysłów palcami - i żaden facet Cie nie chce....-Nelly mnie zadziwiała. Znałyśmy się ledwie nie cały miesiąc,a ona już wszystko o mnie wiedziała.
-Bo to prawda! - odparłam zniesmaczona.
-Eh,Tina,Tina. Skoro żaden facet Cię nie chce,to niby czemu masz Harry'ego- Nelly popatrzyła na mnie z tą swoją miną "ja mam rację i to wiem"
Zaczęła rozmyślać nad Harry'm. Tęskniłam za nim. Tak bardzo mi go brakowało. Jego zapachu,jego ciepła. Bez niego czułam jakby czegoś brakowało w moim życiu
-Dobra Tin.-eh,nienawidze,jak tak do mnie mówi!-Ja spadam bo rodzice na mnie czekają. Jedziemy na zakupy! -przeciągnęła ostatnią literę w słowie "zakupy". Przytuliła mnie mocno,popatrzyła na mnie wymownie,a w jej oczach widziałam,że się o mnie troszczy-trzymaj się-odrzekła,i poszła.
Popatrzyłam jeszcze za nią,odwróciłam się i skierowałam się na postój taxi.
Do domu  miałam niedaleko,ale nie miałam ochoty iść pieszo. Było mi zimno.
Na miejsce dotarliśmy w niecałe 10min. Dałam kierowcy należne pieniądze i weszłam do mieszkania.
Zdjęłam płaszcz,buty i upadłam na kanapę. Opatuliłam się kocykiem i włączyłam tv.
Klikałam z kanału na kanał i nagle znalazłam coś,co mnie zaciekawiło.
Mówili o chłopakach.
Tak,o chłopakach z 1D. Zadziwiało mnie to,że jest połowa X-Factor'a ,a oni są już tak sławni,że mówią o nich w tv i czasopismach.
Prezenterka opowiadała o wyjeździe 1D do L.A. Tam mieli się spotkać z jakimiś producentami czy coś,aby nauczyć się wpółpracować wokalnie...czy jakoś tak.
Nagle na ekranie pojawił się filmik z udziałem Harry'ego. Przytulał się do jakiejś dziewczyny,a później ona dała mu buziaka w policzek,potargała mu włosy i odeszła. Była śliczna. Miała długie,kręcone blond włosy,była wysoka i szczupła. Jej uśmiech...chciałabym mieć taki uśmiech.
Z moich oczy zaczęły cieknąć łzy.
Wszystko było cudownie,wyszłam ze szpitala,cały czas byliśmy razem,Harry ciągle mówił mi jak bardzo mnie kocha...teraz wiem,że to było jedno wielkie kłamstwo.
Wstałam z kanapy,wyłączyłam TV i zaczęłam rzucać poduszkami na lewo i prawo. Opadłam na dywan i zaczęłam głośno płakać. Nie mogłam opanować szlochu. To tak cholernie bolało.
Kochałam go. Czekałam,tęskniłam,martwiłam się. A on znajduje sobie w L.A kochankę.
Z zamyśleń wyrwał mnie dzwoniący telefon. Na ekranie pojawiło się zdjęcie mojego "chłopaka". Po chwili namysłu-odebrałam.
-No hej kochanie!-zawołał radośnie Styles. Ta....kochanie. Nie wciskaj mi tu. Postanowiłam udawać,że o niczym nie wiem.
-No witaj skarbie. Jak tam w L.A ? -wysyczałam
-Hej misiu...coś się stało? Jesteś zła? -zapytał
-Nie,wszystko ok. Poprostu....jestem zła bo znowu pada - wymyśliłam coś szybko. No..oskara za to bym nie dostała.
-A,to ok. Tęsknię za Tobą,wiesz?-tęsknisz,hmm...? I obściskujesz się z innymi? No ok...
-Mhm. Kiedy wracacie?-zapytałam. Chciałam mieć czas na ogarnięcie się i spakowanie.
-Jutro wieczorem powinniśmy być na miejscu. Chcieliśmy wcześniej wrócić,więc zamiast wykupić bilety lotnicze na środę,kupiliśmy na jutro - odpowiedział uradowany. Ta...super.
-No to czekam na Ciebie niecierpliwie. Muszę kończyć,chyba Nell przyszła - chciałam jak najszybciej zakończyć tę okropną konwersację.
-Pa kochanie. Już nie mogę się doczekać jutra,aż znów posmakuję twoich ust - wymruczał Harry. Pożegnałam się i rozłączyłam. Rzuciłam telefon na kanapę i poszłam go pakować.

***

Wszystkie jego rzeczy stoją w walizkach przy drzwiach,a ja jem śniadanie. Jest wtorek rano. Za 6godzin Harry będzie w domu. Było mi niedobrze,gdy o nim myślałam.
Zjadłam śniadanie,posprzątałam po sobie i położyłam się na kanapie wtulając twarz w poduszkę.
Zasnęłam.
Śnił mi się Harry. Obściskiwał się z tą...flądrą. Podeszłam bliżej i zobaczyłam...Nelly. Miała trochę jaśniejsze włosy niż w rzeczywiśtości,ale to nie ważne.
Oni się całowali,Harry obejmował ją w talii,a ona wplatała palce w jego loki.
My tak zawsze robiliśmy....chwileczkę. NAS już nie ma. To konieć. Podeszłam do nich.
-Harry? - popatrzyłam na nich.
-Tina? Co ty tu do cholery robisz? Wynoś się! Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać. Zrozum-nie kocham Cię i nigdy nie kochałem. Możesz spadać - odwarknął i znowu wrócił do Nell.
Do moich uczy cisnęły się łzy. Powstrzymałam je. Pociągnęłam Styles'a za ucho i go spoliczkowałam. Odeszłam wysoko unosząc głowę.
Nagle zadzwonił telefon. Zorientowałam się,że to jednak sen. Przetarłam oczy,usiadłam na kanapie i nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
-Ha-halo?-odezwałam się ledwo przytomna.
-Cześć kotku! Oj,obudziłem cię? - Oczywiście. Styles.
-Tak. Ale ok,tylko drzemałam - odpowiedziałam od niechcenia
-Będę w domu za ok. 1h. - powiedział loczek-cieszysz się?
-Em...taak! - wykrzyczałam. Oh,jakbym chciała Ci teraz przywalić w ten uśmiechnięty ryj.
-To wspaniale. Ja też się sieszę....tak...mhm...no..nie.-Harry rozmawiał z kimś-kochanie,ja kończę. Muszę wytłumaczyć kierowcy gdzie ma jechać. Do zobaczenia! - powiedział i się rozłączył.
Siedziałam jeszcze chwile z telefonem przy uchu. Po chwili gdy się zorientowałam że ciągle go tam trzymam,odłożyłam go na stolik który stał obok kanapy. Wastałam,podeszłam do walizek Styles'a i wyrzuciłam je przez drzwi. Wylądowały na trawniku obok dróżki prowadzącej do mojego domu. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do mojego pokoju. Usiadłam na skraju łóżka i zaczęłam płakać.

*30min później*
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam po schodach i za drzwimi usłyszałam głos loczka.
-Kochanie,otworzysz?-zapytał
-Nie - odpowiedziałam zimno
-Ale myszo,co się stało? - ta...nawet nie stara się domyślać.
-Idź sobie do tej wysokiej blondynki z L.A - wykrzyczałam i poszłam do salonu
-Ale skarbie...- zaczął,ale mu przerwałam. Podeszłam do drzwi i przez szybę wydarłam się na niego przez łzy.
-Wszystko wiem,nie rozumiesz?! Mówili o Tobie i chłopakach w telewizji! To tak mnie kochasz? Że znajdujesz sobie nową laskę gdzieś poza domem i myślisz,że ja się o niczym nie dowiem! Leć do niej! No dalej! Jest atrakcyjniejsza ode mnie! SPADAJ! -wykrzyczałam i poszłam na górę. Usiadłam na przedostatnim schodku i słyszałam cichy głos Harry'ego
-Kochanie,to nie tak...-szloch
Po chwili usłyszałam tylko jak pociąga nosem i szura walizkami. Poszedł do siebie.
Zaczęłam gorzko płakać i poszłam do pokoju. Wykończona-zasnęłam

______________________________-

Bardzo przepraszam za brak rozdziału przez.....dłuugi czas. Ale nie miałam weny i zaczęłam zakładać nowego bloga na którym miesiąc temu napisałam post z postaciami i nic nie wstawiałam. Niby wakacje,a ja nie mam czasu,heh.

Chciałam skończyć z tym blogiem. Ale pomyślałam,że jeszcze dam mu szanse. Więc proszę,komentujcie i posyłajcie link znajomym. To bardzo mnie motywuje. :)) Buziajki !! xxx

piątek, 19 lipca 2013

LIEBSTER AWARDS

Weeeee,zostałam nominowana do Liebster Awards przez http://to-experience-it-again.blogspot.com/ <3
Nie ogarniam tego za bardzo,ale ok.
Oto pytania do mnie :D

1.Ile masz lat?
14 :)

2.Masz jakieś marzenie?
Tak. Spotkać 1D i zostać aktorką <3

3.Kim planujesz być w przyszłości?
Aktorką ;*

4.Jako dorosła osoba masz zamiar zmieniać świat?
Hm...nie wiem czy dałabym radę zmieniać świat. Ale na pewno chciałabym pomagać np sierocińcom,oddać krew etc :)

5.Ulubieniec z 1D?
Po blogu możecie twierdzić,że to Hazza. Ale nie! Ja ich wszystkich kocham tak samo :)) Hazza,Lou,Niall,Zayn i Liam to moi mężowie i nic tego nie zmieni :*

6.Jakie rodzaje muzyki lubisz?
Słucham 1D i ROOM94. Lubię rock i pop...oraz co tam wpadnie w ucho :)

7.Gdzie chcesz mieszkać w przyszłości?
Mam plany na mieszkanie w (tu chcę sie przeprowadzić kiedyś)
a) Londyn
b) Mazury
c)Gliwice
d)Warszawa
e) Gdzieś nad morzem
f) Za granicą typu Francja,Holandia,Belgia :)

Teraz chyba czas na mnie...więc oto moje nominacje do Liebster Awards :

1.http://oneminute-onelife.blogspot.com/
2.http://imagine-plus-18-one-direction.blogspot.com/
3.http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com/

Oto moje pytania :

1.Od kiedy jesteś directioner?
2.Ile masz lat?
3.Jesteś shipper? Jeśli tak,to jaki romance shippujesz?
4. Jaką piosenkę 1D lubisz najbardziej?
5.Gdzie chciałabyś mieszkać w przyszłości?
6. Jakie są Twoje marzenia?
7.Jaki jest Twój ulubiony kolor?
8.Kto z 1D jest Twoim ulubieńcem?
9.Masz szczęśliwą liczbę? Jeśli tak-jaka to liczba?
10. Ile plakatów masz w pokoju i z kim one są?

Troche dużo tych pytań,ale co tam ;D Buziaki dla wszystkich!

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

ODCINEK 8

Siedziałam na kanapie w salonie. Byłam sama w domu,bo Harry poszedł mi po zakupy.
Minęło już kilka miesięcy od mojej choroby,a podczas niej Hazza cały czas się mną opiekował. Nie odstępował mnie na krok.
Trochę się zmieniło od tego czasu. Teraz mieszkamy razem. On nie chce mnie opuszczać ani na krok. Wariat!
Gdy tak sobie wspominałam i rozmyślałam,zaczęło mi się kręcić w głowie. Dalej nic nie pamiętam.
Obudziłam się w obcym pomieszczeniu. Obok mnie siedział Harry i trzymając mnie za rękę gorzko płakał. Patrzyłam na niego i pogładziłam jego kasztanowe loczki. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Jego oczy były całe czerwone i spuchnięte od płaczu. Musiał tu długo siedzieć
-Kochanie,Ty żyjesz! Obudziłaś się! Doktorze,ona sie budziła!! - Wrzeszczał Harry. Nie wiedziałam o co chodzi. "Ty żyjesz"? To ja miałam umrzeć?
-Ale....kochanie,o co chodzi? Gdzie ja jestem?-zapytałam zdezorientowana. Zaczęłam się z zaciekawieniem rozglądać. Wywnioskowałam,że jestem w szpitalu.
-Zemdlałaś i uderzyłaś się w głowę. Były duże prawdopodobieństwa,że....że....-Harry zaczął płakać-że nie przeżyjesz.-głośno załkał. Jak to "nie przeżyję"?! Nic nie rozumiałam. Wszystko było takie dziwne. Byłam bardzo nabuzowana. Chciałam zacząć krzyczeć,ale nie mogłam. Głowa mnie okropnie bolała. Dotknęłam czubka głowy-bo tam mnie bolało- i poczułam wilgotny bandaż. W tym momencie przyszedł doktor.
-To cud! Pani żyje! Niesamowite...-zaczął gadać lekarz. Zapisywał coś w papierach i powoli do mnie podszedł. -No cóż,trzeba pani zmienić opatrunek. Ten już cały przesiąkł. Prawie się pani nam tu wykrwawiła. Dobrze,że pani chłopak szybko zareagował. Chwałą Bogu!-uśmiechnął się doktor.
Harry spojrzał na mnie z opiekuńczym uśmiechem. Tylko ja nadal się zastanawiałam,dlaczego zemdlałam. I bałam się,bo ledwo uniknęłam śmierci.
-Doktorze,a dlaczego zemdlałam? -zapytałam. Lekarz spokojnie patrzył na mnie. Ten jego wewnętrzny spokój i opanowanie zaczynały mnie wnerwiać.
-Była pani odwodniona-odrzekł lekarz z tym swoim 'spokojem'. Byłam na krańcu wytrzymałości. Chyba to zauważył i wyszedł.
Rzeczywiście. Ostatnio bardzo mało piłam. Prawie wcale. Oh,głupia ja. Do czego to doszło?!
-Kochanie..już nigdy Cię nie opuszczę. Widzisz co się dzieje,gdy na chwilę Cię zostawię samą-powiedział Harry szlochając.-Nie chcę Cię stracić,tak mało brakowało i nigdy...nigdy nie usłyszałbym Twojego głosu. To tak strasznie bolało. Ale Ty żyjesz. Normalnie trudno mi w to uwierzyć,ale jestem niezmierni szczęśliwy.Mam ochotę przytulić wszystkich jak leci. Ale wtedy chyba mnie zamkną - zachichotał.Cały on,zawsze zabawny. To w nim kochałam.
Ale czułam się podle.Dopiero co byliśmy na castingu,Harry przeszedł dalej.Był już nawet kolejny odcinek w którym Hazza został przyłączony do innych chłopaków. Razem stworzyli One Direction,a ja wylądowałam w szpitalu. Przeze mnie Harry'emu nie pójdzie tak dobrze i nie zgra się z chłopakami na scenie,bo będzie się martwił. Shit! Chłopcy spędzili ze sobą tydzień i poznawali się. Bardzo się polubili.Stali się przyjaciółmi. Harry był w zespole razem z Louis'em Tomlinson'em,Niall'em Horan'em,Zayn'em Malik'iem i Liam'em Payne'm.W przyszłym tygodniu mają kolejny występ. Tym razem wspólny,jako One Direction. Zdenerwowałam się,bo nie będę z nimi na próbach.
-Doktorze! - zawołałam. Lekarz przyszedł w ułamku sekundy.
-Tak,słucham?-wychylił się zza zasłony przy moim łóżku.
-Jak długo mam tu zostać?- zapytałam zniecierpliwiona. Chciałam wracać jak najszybciej do domu i ćwiczyć piosenki z chłopakami.
-No cóż....nie wygląda to najlepiej. Ma pani dość osłabiony organizm. Ale sądzę że nie potrwa to dłużej niż 3-4dni. No,max tydzień.-zaczął wyliczać.
-CO?! TYDZIEŃ?! PAN OSZALAŁ?! - wybuchnęłam. Miałam wielką ochotę wstać i mu przywalić. Ale nie dość że nie miałam na to siły,to jeszcze byłam podpięta do respiratorów,kroplówek i innych gówien. Zaczęłam płakać.
-Skarbie,nie płacz!- Harry otarł łzy z moich policzków-będzie dobrze,zobaczysz.
-Harry,Ty nic nie rozumiesz. Nie będzie dobrze! Chciałam być z Wami,pomagać Wam w przygotowaniach...doradzać....a tu dupa! Muszę tu zostać. - Doktor zostawił nas samych.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas o xFactorze,aż do momentu kiedy wparowali chłopcy. Niall,Zayn,Liam i Zayn okrążyli moje 'łoże'. Wszyscy na raz pytali się czy wszystko jest ok,co się dokładnie stało? Harry chyba po nich zadzwonił. I wszyscy przyjechali. Są cudowni :)) Wytłumaczyłam im co wiem,reszte dopowiedział Harry. Chłopcy bardzo się przejęli moją sytuacją i zaczęli nas pocieszać. Niall zaproponował że odda mi trochę swojego Nando's na poprawę humoru. Ah,ten Horan.
Chłopcy rozsiedli się na krzesełkach przyniesionych przez pielęgniarki. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Już prawie zapomniałam o tym,że boli mnie głowa. W pewnym momencie zza zasłony wyłoniła się śliczna dziewczyna. Zapadła gwałtowna cisza. Niall wstał i podszedł do jeszcze wtedy obcej mi osoby. Chwycił dziewczynę za rękę i podszedł z nią do mojego łóżka,na środek.
-To jest Wiktoria. Moja dziewczyna. Jesteśmy ze sobą od miesiąca,chciałem żebyście ją poznali. Przepraszam że teraz,ale tak jakoś wyszło....wybaczcie-uśmiechnął się Niall.
Chłopcy zaczęli podchodzić do Niall'a i mu gratulować. A ja zawołałam po cichu Wiktorię.
-Hej,jestem Martyna. Mój mi Tina jeśli chcesz. Fajnie że jesteś z Nialler'kiem -rozpoczęłam rozmowę.
-Jestem Wiktoria,mój mi Wiki. Tak,też się cieszę. A Harry to Twój chłopak,nie?-zapytała Wiki.
-Tak,jesteśmy razem od prawie pół roku. Wiele razem przeszliśmy...to znaczy..podczas tego związku ja wiele przeszłam - zachichotałam. Wiki  spojrzała się na mnie pytająco.
-Oh,nie rozumiesz. No to tak: byłam mocno przeziębiona bo pobiegłam na wieczorne spotkanie z Harrym bez kurtki. Wiele razy spóźniłam się do szkoły,teraz jestem w szpitalu w stanie dość krytycznym ...podobno.-uśmiechnęłam się miło do Wiktorii. Jeszcze raz pogratulowałam jej związku z Niall'em,przytuliłam ją i zawołałam blondasa.
-Dbaj o nią! Sprawia wrażenie bardzo fajnej dziewczyny! Nie spieprz tego - i mocno go przytuliłam.
W tym momencie przyszła pielęgniarka:
-Ojej,ale tu dużo ludzi! - chyba się przeraziła taką ilością gości-przykro mi,ale muszą państwo się pożegnać z pacjentką. Muszę zmienić jej opatrunek i podać lekarstwa. - z twarzy nas wszystkich zniknęły uśmiechy.
-A...czy mógłbym zostać?- zapytał błagająco Hazza.
-Dlaczego? Jest pan kimś bliskim pacjentce? - zapytała pielęgniarka
-Tak,jestem jej ....
-Chłopakiem! - powiedzieliśmy równocześnie. Uśmiechnęłam się do Harry'ego.
Pielęgniarka popatrzyła się przez chwilę wrogo na Harolda,ale się zgodziła.
Pożegnałam się z wszystkimi,jeszcze raz pogratulowałam Niall'owi i Wiki,po czym wszyscy zniknęli za firanką...czy co to tam było :p
Harry usiadł obok mnie i chwycił moją dłoń. Głaskał mnie po ręce i szeptał :
-Będzie dobrze skarbie,uwierz.-powiedział loczek,a łza wypłynęła z jego pięknych zielonych oczu. Otarłam ją i wyszeptałam żeby nie płakał. Że dam rade i że nie ma się martwić.
-Kocham Cie -powiedział Hazza po czym pocałował mnie w czoło.
-Ja Ciebie też..-odpowiedziałam ,po czym syknęłam z bólu,bo pielęgniarka dotknęła mojej rany.
-Oj,przepraszam! Już nie dotykam-wystraszyła się kobieta.
Harry pogładził mnie po policzku.
-Będzie dobrze,nie martw się-pocieszałam ukochanego. A on uśmiechnął się do mnie ukazując swój dołeczek. Wiedziałam,że damy radę ze wszystkim.




Dzisiaj taki troszkę smutniejszy i trochę dobijający odcinek,ale jestem chora (znowu) i mam wnerwiający katar ;_; .
Mam nadzieję,że się spodobało. Zostawiajcie komentarze,to bardzo motywuje.
W tym odcinku gościnnie wystąpiła Wiktoria. Wygrała ona konkurs na stronce One Direction . 1D na której jestem jedną z kilku wspaniałych adminek.
Jeszcze raz jej serdecznie gratuluję i przepraszam,że wplotłam Cię w odcinek tego rodzaju,ale nie miałam weny i pomysłu,oraz ochoty na inną fabułę c: Wybacz.

~~Zapraszam do komentowania i obserwowania!~~



sobota, 30 marca 2013

ODCINEK 7

     Choroba powoli ustępowała. Mogłam już wstać z łóżka,ale nadal nie mogłam wyjść na dwór i przyjmowałam leki. FUJ! Harry codziennie rano przynosił mi do łóżka śniadanie. Codziennie coś innego. Pierwszego dnia racuchy,drugiego grzanki,trzeciego owsianka etc. Wszystko było wyśmienite. Codziennie chodził na mini zakupy do pobliskiego sklepu i robił przepyszne obiadki. Gdybym siedziała tu sama,z pewnością nie połykałabym tabletek,nic nie jadła (a jak już to chińskie zupki) i pewnie umarłabym z głodu i wycieńczenia.
    Harry jest moim szczęściem. Nie chodził do szkoły przez prawie cały tydzień,żeby móc siedzieć ze mną. Jest wielkim skarbem i błogosławieństwem. Bardzo go kocham,on mnie też.
-Kochanie,czas na syropek!- zawołał Harry z kuchni. Zaśmiałam się po cichu. Brzmiał jak moja mama!
-Znowu ten niedobry ? -wychyliłam się zza rogu i mówiłam dziecięcym głosem.
-Córuś,wiesz że inaczej nie wyzdrowiejesz! No już! Leci samolocik! - Zachichotał Hazza.Wzięłam łyżkę do buzi,skrzywiłam się i oparłam o blat. Harry szykował obiad. Pachniało przepysznie. I znajomo.... ale nie mogłam skojarzyć tego zapachu. Bardzo dawno go nie czułam..ostatnio chyba w Polsce.
-Harry,co to będzie? - zapytałam onieśmielona zapachem jedzenia.
-Curry z kurczakiem i ryżem. - Odparł z uśmieszkiem który zwalał z nóg. OMFG! Moje ukochane danie z dzieciństwa! Chyba znalazł zeszyt z przepisami mojej mamy który mi wręczyła gdy wyjeżdżałam... SUPER!
Zaczęłam nakrywać do stołu. Nagle podbiegł do mnie Harry,przytulił pnie od tyłu,ręce oplótł wokół mojej talii i odsunął mnie od stołu.
-Nie,nie. Jesteś chora! Idź usiądź na kanapie,a ja wszystkim się zajmę - i zaprowadził mnie do salonu.
-Ale misiu! Już mogę chodzić,nie jestem już tak bardzo chora! - zakasłałam i uśmiechnęłam się do Harry'ego. Pokiwał przecząco głową i pomaszerował dzielnie do kuchni. Nakrył pięknie do stołu i zawołał mnie do stołu. Zasiadłam przy moim talerzu. Nad misami z ryżem i sosem z kurczakiem unosił się piękny zapach. Harry przyniósł z kuchni ostatnią miskę z sałatką z sałaty,rzodkiewki,szczypiorku i ogórka oraz z sosem czosnkowym. Wiedział,że nie lubię pomidorów w sałatkach. Nałożył mi wszystkiego po trochę na talerz i zasiadł na swoim miejscu.
-Enjoy Your Meal! - zawołał radośnie. Podziękowałam i zaczęłam jeść. To było przepyszne! Dokładnie tak jak w domu,a nawet lepiej! Wiedziałam że Harry cudownie gotuje,ale to było niesamowite!
-Kotku,przeszedłeś samego siebie! To jest cudowne! Niebo w gębie! Kocham Cie - spojrzałam na mojego ukochanego,a on był cały zarumieniony i uśmiechał się na całą szerokość twarzy. Myślę,że gdyby nie uszy to śmiałby się dookoła głowy :). Podziękował i jedliśmy dalej. Ja nie mogłam wyjść z zachwytu. Zjadłam chyba z 3 dokładki. Nigdy tyle nie zjadłam... Posprzątaliśmy razem ze stołu,Harry oczywiście upierał się że jestem chora i nie powinnam się przemęczać ale wygrałam. Usiedliśmy razem na kanapie,przytuliłam się do niego i zaczęłam wspominać czasy gdy mieszkałam tu samotnie,i nie miałam bratniej duszy. Moje życie było szare,nic nie warte. A teraz miała osobę przy której chcę iść przez życie. To było wspaniałe uczucie,gdy coraz bardziej przytulałam się do Harrego. On objął mnie swoim silnym ramieniem i zapytał co się dzieje. Czy nie jest mi czasem zimno? Odpowiedziałam,że nie. Tylko boję się że to jest sen i że On zaraz zniknie. Dlatego tak mocno go przytulam. Wtedy Harry mnie pocałował i zapytał:
-Nadal uważasz,że to sen?- pokiwałam głową przytakując. Harry pocałował mnie jeszcze raz i posadził mnie na swoich kolanach. Byłam pewna,że to nie sen. Nawet sny nie są tak cudowne. To jednak życie,prawdziwe życie w którym dzieją się cuda takie jak ten. Byłam szczęśliwa. Radość i miłość rozsadzały mnie od środka. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Piękne,cudowne uczucie. Tak bardzo chciałam,żeby nigdy nie minęło. Ale nadal się obawiałam...

piątek, 22 marca 2013

ODCINEK 6

Zadzwoniłam dzwoneczkiem. Harry natychmiastowo pojawił się w progu.
-Tak kochanie? - zapytał mój ukochany. Na tabliczce napisałam,że jest mi zimno i czy mógłby przynieść mi dodatkowy kocyk. Harry przeczytał notatkę,pobiegł do salonu i przyniósł mi kocyk z kanapy. Przykrył mnie i zapytał czy jest ok. Pokiwałam głową,że tak. Hazza spojrzał na mnie zatroskany i usiadł na brzegu łóżka. Patrzył na mnie i jego oczy się zaszkliły. Gwałtownie wstał i wybiegł z mojego pokoju. Usłyszałam trzask drzwi od łazienki. Po jakichś 5-10min. Harry przyszedł z powrotem . Znowu usiadł na brzegu łóżka,znowu spojrzał na mnie ,a jego oczy nadal były zaszklone. Zaczął gładzić mnie po policzku,po czole,sprawdzał czy mam temperaturę. Wygłaskał moją całą głowę,a łzy leciały z jego oczu. A ja......,a ja patrzyłam na niego i chciałam coś powiedzieć. ALE NIE MOGŁAM! Siedzieliśmy w ciszy patrząc na siebie na wzajem . Moje oczy też się zaszkliły,pierwsze łzy spłynęły mi po policzku. Harry szybko je otarł,przybliżył się i powiedział:
-Nie płac,błagam Cię. Nie marnuj swoich cudnych ocząt na łzy. Ja płaczę,bo cierpisz. To ja powinienem cierpieć. Dlaczego nie mogę zabrać Ci tego cierpienia! Dlaczego nie mogę go przenieść na siebie?! Dlaczego?!-zbulwersował się Harry. Chwyciłam jego dłoń i zaczęłam go głaskać. Spojrzał na mnie,uśmiechnął się ,a z jego oczy nadal lały się łzy. Nigdy nie widziałam jak płacze . Tak na prawdę.
To było okropne. Harry chwycił dłoń którą go głaskałam i przytulił się do niej. Poczułam jego łzy na mojej dłoni. Usiadłam i mocno się do niego przytuliłam.
-Nie płacz kochanie. Ja wiem,że jest Ci trudno,przepraszam że musisz tak nade mną skakać i się denerwować. Przepraszam - powiedziałam bardzo cichym,zachrypniętym głosem. Mój ukochany przytulił mnie mocniej,a później odsunął się. Myślałam,że nie chce się zarazić,ale nie. On spojrzał mi głęboko w oczy,otarł moje policzki i zaczął mnie całować po szyi idąc ustami coraz wyżej. Aż w końcu delikatnie zaczął muskać moje usta.Zaczęliśmy się całować. Położyliśmy się na łóżku nadal się całując. Sprawiało mi to lekki ból,ale to nic. Całowaliśmy się bardzo namiętnie.W tym samym czasie gładziłam loki Harrego,a on chciał zdjąć mój t-shirt. Powstrzymałam go. Spojrzał na mnie pytająco,a ja wyszeptałam:
-Bardzo Cię kocham. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Ale....to za wcześnie. Obiecuję,kiedyś tak. Ale nie teraz. Jesteśmy młodzi. Dajmy sobie jeszcze troszkę czasu.- W tym momencie Harry przysunął się najbliżej jak tylko się dało. Chwycił mnie za tył głowy i wyszeptał:
-Nie będę Cię zmuszał kochanie. Rozumiem doskonale,chcesz zaczekać. Zgadzam się z Tobą. Dajmy sobie jeszcze czas. A teraz leż i kuruj się.-uśmiechnął się. Okrył mnie kołdrą i chciał już iść,lecz kucnął obok mnie i wyszeptał
-Przepraszam. Wyszedłem na nic nie wartego gnojka. Wiem,że to za szybko. Ale strasznie mnie ..no wiesz. Pociągasz mnie. Ogromnie Cię kocham i przepraszam za ten wyskok. Nie chciałem,serio. Wybaczysz mi? Zrozumiem,jeśli nie będziesz chciała dalej być z takim szałaputem.-z jego oczu znów popłynęły łzy. Boże! Dlaczego teraz odebrałeś mi dar mowy?! Ale dałam rade wydusić z siebie kilka słów
-Też Cię kocham. Najmocniej w świecie,a nawet bardziej. Nie przepraszaj,rozumiem Cię. Tacy jesteście. Ale nigdy nie przestanę Cię kocha.....-urwał mi się głos. Musiałam pilnie napić się herbaty. Harry już w pierwszej sekundzie to zauważył i podał mi przyniesioną przed nie całymi 20min herbatę. Napiłam się jej,odstawiłam kubek i pocałowałam Harrego w policzek. Zaczął się uśmiechać od ucha do ucha. Kocham go,nie chcę go stracić. A ten moment słabości....każdy go ma. Mam nadzieję,że za jakiś czas gdy już będzie ta odpowiednia chwila,nadal będzie mnie tak bardzo kochał . Chcę z nim iść przez życie. BARDZO.
Był tylko maleńki problem. Niedługo XFactor,a ja jestem chora. Jakoś się to wywinie i będę wspierać moją bratnią duszę. Przy nim czuję się,jakbym była zdrowa . Więc dzięki Harremu za chwilę będę mogła normalnie funkcjonować . xxx

czwartek, 14 marca 2013

ODCINEK 5

Rano obudził mnie cichy śpiew. Otworzyłam oczy,a nade mną siedział Harry. Śpiewał piosenkę Miss Li - "Good Morning". Zaśmiałam się,ponieważ znałam tę piosenkę z polskiej reklamy parówek. Harry zaczął mnie łaskotać i w pewnym momencie mocno mnie przytulił. Leżeliśmy tam do momentu,gdy zadzwonił budzik. W tym momencie zorientowaliśmy się,że za 30 min rozpoczynamy lekcje. Usiadłam na łóżku i chciałam powiedzieć Harremu,że go kocham,ale z moich ust wydobył się tylko pisk i kaszel. Gardło mnie ogropnie zabolało,nie wiedziałam co się dzieje. Harry szybko podbiegł do mnie,chwycił moją dłoń i zapytał co się stało. Ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem i uniosłam ramiona w geście " nie wiem". Nagle Hazza gwałtownie puścił moją dłoń,podbiegł do ściany i mocno w nią kopnął. Zaczął krzyczeć:
-To moja wina! To przez ten spacer! Że też nie dałem Ci tej kurtki wcześniej! Cholera! Czy ja zawsze wszystko muszę spieprzyć?!- wstałam i mocno go przytuliłam. Gardło bolało mnie okropnie,że ledwo przełykałam ślinę,ale wydukałam przez zaciśnięte zęby:
-To nie Twoja wina. Tylko moja- po czym odchrząknęłam. To na serio bardzo bolało!!
Harry był bardzo przejęty. Mocno mnie przytulił,a ja przytulona do jego umięśnionego torsu nasłuchiwałam jego serca. Biło bardzo szybko. Chyba się martwił,a ja tego nie chciałam. Nie chciałam żeby się martwił,przejmował i miał zawalony cały dzień przeze mnie. Czułam się podle. Mój ukochany wziął mnie na ręce,zaniósł do łóżka i przykrył po uszy.
-Musisz leżeć,wypoczywać. Chcę,żebyś była zdrowa. Za moment przyniosę Ci cieplutką herbatkę z miodem,jakieś tabletki na gardło i wezwę lekarza. A ty tutaj spokojnie leż. Za moment wrócę! - i zniknął na progiem. Nagle jego głowa pojawiła się w drzwiach
-Kocham Cię - puścił oczko i pobiegł na dół. Słyszałam,jak szukał herbaty,bo bardzo hałasował.
Woda się gotowała,a on rozmawiał przez telefon. Po toku rozmowy uznałam,że rozmawia z lekarzem. Gdy skończył,woda akurat się zagotowała. Po kilku minutach przyszedł do mnie z tacą. Na tacy leżało pudełko z mentolowymi tabletkami na gardło,kubek z ciepłą herbatą oraz małe kanapeczki. Niestety nie udało mi się ich zjeść.Za bardzo bolało mnie gardło. Przez cały czas Harry siedział przy mnie. Wzdychał ciężko. Chciałam mu powiedzieć,że nie musi się martwić i mną opiekować,i że może iść do szkoły,ale nie mogłam. On spojrzał na mnie i powiedział
-Będę się martwił. I będę się tobą opiekował. Kocham Cię i nie chcę żebyś była chora. Pragnę,abyś szybko wyzdrowiała i zrobię co w mojej mocy,żeby tak się stało. Zostanę z tobą i nie pójdę do szkoły. Jakoś to się później wyjaśni...
Lekarz przyjechał po jakiejś godzinie. Powiedział,że mam zapalenie gardła i muszę zostać w domu przez przynajmniej tydzień. Harry odprowadził lekarza do drzwi,po czym szybko przybiegł do mnie. Powiedział,że mnie nie opuści. Będzie ze mną dzień i noc,bez przerwy. Bo chce nade mną czuwać. Jest taki kochany. Obiecał,że jutro zrobi mi niespodziankę. Jestem ciekawa jaką.... ale na chwilę obecną nie mogłam o tym myśleć. Gardło bolało mnie okropnie. Harry popatrzył na mnie:
-Wiem! Poczekaj chwilkę,nie ruszaj się z miejsca,jasne? Za moment jestem z powrotem! - i wybiegł z domu. Po 5min wrócił i wręczył mi średniej wielkości tabliczkę i marker. Wytłumaczył,że gdy będę chciała coś powiedzieć,mam to napisać. Następnie wyciągnął z kieszeni dzwoneczek i powiedział,że gdy tylko nim zadzwonię,on przybiegnie do mnie. Boże,nie zasługuję na takiego chłopaka. Jest dla mnie za dobry. Gdyby nie to gardło, wszystko byłoby cudownie. Ale mam przy sobie Harrego-mojego skarba-więc mogę uznać,że jest w większości idealnie. Z dnia na dzień jestem w nim coraz bardziej zakochana. Już momentami się zastanawiam,czy idzie jeszcze bardziej kogoś kochać...



~~ Przepraszam,nie miałam weny ;d Proszę o komentowanie postów,to dla mnie MEGA ważne. Nie wiem,czy Wam się podoba i czy warto pisać :) Błagam,komentujcie xxx ~~~BUZIACZKI! :* x

wtorek, 12 lutego 2013

ODCINEK 4

Obudziłam się rano na kanapie,przytulona do kurtki Harrego. Nadal czułam na niej jego cudny zapach. Spojrzałam na zegarek,a na nim widniała godzina 7:30 A.M.
-O nie! Lekcje zaczynają mi się o 8:20 A.M ,a ma jeszcze przyjść Harry!- wykrzyknęłam,ale nie mogłam się "wydrzeć",ponieważ po wczorajszym spacerku w parku boli mnie gardło. Pobiegłam do góry,w pierwszej kolejności do łazienki. Ogarnięta popędziłam do szafy. Założyłam luźną bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii,ciemne jeansy i do tego buty z ćwiekami. Wyglądałam rockowo,bo do tego założyłam za dużą kurtkę Harrego. Miałam nadzieję,że mu się spodoba. Potuptałam do łazienki i włączyłam lokówkę. Wiedziałam,że loki za długo się nie utrzymają,ale chociaż kilka godzin będę wyglądać ładnie. Nie pomalowałam się,ponieważ uważam że piękno naturalne jest lepsze. A jeśli Harry nigdy nie widział mnie w make-up'ie,to znaczy że ładnie wyglądam bez niego.
Gdy poszłam na dół zjeść śniadanie,na zegarze była godzina 7:58 A.M. Ruszyłam w stronę kuchni i jedyne co zdążyłam zrobić to wyciągnąć mleko z lodówki-zadzwonił dzwonek u drzwi. Otworzyłam je,a tam stał mój ukochany z bukiecikiem kolorowych róż .
-Oto piękne kwiaty,dla jeszcze piękniejszej dziewczyny.- uśmiechał się szarmancko Harry. Wręczył mi kwiaty po czym mnie pocałował. Zaprowadziłam go do kuchni i razem zjedliśmy płatki z mlekiem. Na zegarze była już 8:10 A.M,więc bez sprzątania po jedzeniu ubraliśmy się i wyszliśmy z domu.
-Wyglądasz dziś świetnie. Lubię rockowy styl u dziewczyn,ale bez przesady. Ty jest idealna. Zawsze jesteś idealna!- Harry obejrzał mnie od góry do dołu.
-Oh,Harry. Sam wiesz,że idealne dziewczyny nie istnieją. Ty głuptasku !- zaśmiałam się,ale od zakrył mi usta palcem
-Nie wiedziałem że istnieją. Dopóki nie spotkałem ciebie- odrzekł patrząc mi w oczy,po czym mnie pocałował. Po pocałunku,który był tak jak ostanie, cudowny,ruszyliśmy w stronę szkoły. Było już bardzo późno. Weszliśmy do szkoły równo z dzwonkiem. Pierwszą lekcję mieliśmy wspólnie- Fizykę. Lubiłam ten przedmiot. Harry nie koniecznie,on wolał muzykę. Pobiegliśmy do klasy. Na szczęście nauczyciela jeszcze w niej nie było. Harry szybko chwycił mnie za rękę i wkroczyliśmy do klasy. Wszystkie dziewczyny zaczęły wzdychać i piszczeć. Ale gdy tylko zobaczyły,że trzymamy się za ręce,wszystkie ucichły. Słyszałam ich szepty,gdy mówiły że jestem szma*ą,kur*ą etc. Było mi bardzo przykro,łzy zaczęły mi napływać do oczu. Harry to zauważył i krzyknął:
-Hej! Dziewczyny! Kto to powiedział o mojej dziewczynie?! Dalej,przyznawać się! - był bardzo zbulwersowany. Jedna dziewczyna wstała i się przyznała. Harry podszedł do niej,zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu. Była dość puszysta,niska,miała wielkie okulary,włosy w nieładzie i za małą bluzkę. Hazza ze śmiechem jej wygarnął :
-Wiesz,tak patrząc na ciebie to myślę,że po prostu zazdrościsz Martynie urody,lub tego,że się kochamy. Trudno,twoja sprawa. Nas to nie interesuje. Ale siedź cicho. Dziękuję. - i odszedł pełen dumy. Wyciągnął w moją stronę rękę,objął mnie w talii i pocałował. W tym momencie do klasy wkroczył nauczyciel,pan Worslehn. Pochodził z Niemiec. Często śmialiśmy się z niego,ponieważ próbował mówić z angielskim akcentem,ale mu to nie wychodziło. Ja też do końca nie mam angielskiego akcentu,ale nic na siłę! Lekcja minęła dość szybko. Wyszliśmy z klasy i od razu wszystkie dziewczyny mnie zaatakowały. Jak dotąd nigdy nie byłam zbyt popularna,więc to mnie zdziwiło. No ale czar prysł,gdy usłyszałam ich pierwsze zdanie :
-Cześć,ty chodzisz z tym przystojniakiem Harrym,co nie?! - zamurowało mnie. Nic nie odpowiedziałam,bo za moją rękę pociągnął jakiś chłopak,nie widziałam jego twarzy spoza tych wytapetowanych szkaradnych dziewczyn. Za bardzo się nie zdziwiłam,że z ich podłych macek wyrwał mnie mój najwspanialszy na świecie chłopak-Harry. Pocałował mnie i odprowadził pod salę lekcyjną. Ja miałam mieć angielski,a Harry swoją ulubioną muzykę. Ja najbardziej ze wszystkich przedmiotów lubiłam angielski. Nie wiem dlaczego. Po prstu uwielbiałam chodzić na tę lekcję. Ale na tej akurat nie mogłam się skupić. Cały czas myślałam o Harrym i o tym,czy będziemy dzisiaj razem po południu. Myślałam o tym,żebyśmy byli jak najdłużej razem,abyśmy się zawsze kochali i wspierali. I nagle zadzwonił dzwonek.
-To niemożliwe!- pomyślałam - Jak lekcja mogła minąć tak szybko? Dopiero co się zaczęła! - wyszłam zamyślona z sali,a pod drzwiami stał już oparty o ścianę Harry.
-No cześć kochanie,jak minęła lekcja? Bo ja cały czas myślałem o Tobie,o nas - jego oczy były nieziemsko piękne gdy o tym mówił.
-Żartujesz. Ja też myślałam o tobie,o naszym związku..... wiesz? Kocham Cie! - wykrzyczałam i przytuliłam mojego ukochanego. Zachowywaliśmy się zupełnie jak świeżo upieczona para. Wszędzie chodziliśmy razem. Lubiłam to. Lecz nienawidziłam tego,gdy chamskie dziewczyny patrzyły się na nas na korytarzach i mnie wyklinały. Często słyszałam
-" Taki jaszczur,a ma takie ciacho za chłopaka? To nie fair!"
To bardzo mnie smuciło,ale Harry cały czas mnie wspierał i mówił,że jestem piękna i on na mnie nie zasługuje. Wiedziałam,że mówi tak tylko dlatego,żeby nie było mi przykro....ale i tak to było słodkie. Dzięki niemu moje życie było bardziej kolorowe... zapełnione radością i miłością. Po dość długim dniu szkoły poszliśmy do domu. Do mojego domu. Od razu po lekcjach Harry zaproponował że do mnie wpadnie. Nie miałam nic przeciwko. Weszliśmy do domu,a on pierwsze co zrobił po zdjęciu butów,to poszedł do kuchni posprzątać po naszym śniadaniu. Chichotałam po cichu,bo to było urocze.Zrobiłam nam ciepłe kakao,bo oboje je lubiliśmy i usiedliśmy na kanapie przed telewizorem. Harry jedną ręką mnie objął,a drugą trzymał kubek z kakao.
-Hej,a co ty na to misiu,że przyniosę tutaj popcorn i płytę z horrorem? Ostatnio wypożyczyłem,podobno świetny.- zapytał się Harry. Nie przepadam za horrorami,są dla mnie zbyt straszne. Ale w jego objęciach niczego się nie boję. Przytaknęłam,a on pobiegł do domu. Wrócił po 5 minutach z 2paczkami popcornu,filmem i pudełkiem czekoladek orzechowych. Zrobiliśmy popcorn,pozasłanialiśmy okna i rozsiedliśmy się przed telewizorem. Harry włożył płytę do odtwarzacza DVD i zaczęło się. Już sama muzyka na wstępie była straszna. Ale nie dałam tego po sobie poznać,że się boję. Po kilku minutach filmu Harry spojrzał na mnie i zapytał
-Nie boisz się?
-Nie,skądże.... - wydukałam
-Hm...bo twoje piękne oczy mówią co innego. Chodź tu... - przysunął mnie do siebie,przytulił i oglądaliśmy dalej. Gdy tylko się bałam,mogłam wtulić się w umięśniony tors Harrego i wszystkie strachy znikały. On był moim bohaterem i obrońcą,przy nim wiedziałam,że nic mi się nie może stać. Gdy film się skończył,Harry widział,że jestem trochę przerażona. Uznał,że nie może mnie zostawić samej na noc w pustym domu. Umarłabym ze strachu,a on nie chciał tego za żadne skarby. Zaczął szykować sobie poduszkę na kanapie,a ja powiedziałam mu,że tutaj nie będziemy spać. Spojrzał na mnie pytająco. Zaprowadziłam go do góry,do mojego pokoju. Spałam tam codziennie sama,na wielkim,dwuosobowym łóżku. Harry się uśmiechnął i usiadł na łóżku. Przyszykowaliśmy się do spania. Już gotowi ułożyliśmy się pod kołdrą,ja przytuliłam się do mojego ukochanego i zaczęłam rozmyślać,co by było,gdybyśmy się nie spotkali. Moje życie nadal byłoby puste i nudne. Harry objął mnie swoim silnym ramieniem. Wiedziałam,że teraz mogę spokojnie zasnąć. Już niczego się nie bałam,bo był przy mnie ON. Mój najlepszy,najwspanialszy bohater.
xxx

poniedziałek, 11 lutego 2013

ODCINEK 3

Obudziłam się ok 8:30 A.M .
-Rodzice pewnie już od dawna na nogach,w Polsce jest ok. 9:30,a ja sobie pospałam- pomyślałam,po czym ruszyłam do łazienki. Ogarnęłam się,bo rano wyglądam jak trup. Poszłam na dół i poczułam jakby dziwny ucisk w kieszeni jeansów. Coś tam miałam. Włożyłam rękę do kieszeni i wymacałam w niej karteczkę. Od Harrego. " Spotkajmy się o 9:40 P.M na ławce w parku,pod wielkim dębem. Harry. x" Jednocześnie byłam szczęśliwa i zaniepokojona. O co mogło chodzić? Znaliśmy się od paru dni,a już traktowałam go jak kogoś bardzo bliskiego. Miałam nadzieję,że on też się ze mną zżył.... może chce powiedzieć,że mnie nie lubi? Że nie chce mnie znać,urwać kontakt? A może się przeprowadza? Nie mogłam przestać o tym myśleć. Zadzwoniłam do niego,ale nie odbierał. Po pewnym czasie chyba wyłączył telefon,bo włączała się sekretarka. Byłam przerażona. Oby mu nic nie było.... a może coś powiedziałam nie tak? Może go zraniłam?Nie miałam pojęcia. Bałam się. Przez cały dzień siedziałam w domu,i rozmyślałam. Była niedziela,więc nie musiałam iść do szkoły -uuufff...!
Nadeszła godzina 7:40 P.M. Bałam się coraz bardziej.
-Dwie godziny, o Boże! Nie dam rady!- wykrzyczałam na cały głos. Ruszyłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i wybrałam najpiękniejszą sukienkę jaką miałam. Była to turkusowa sukienka z kremową koronką na dole. Do tego założyłam srebrny naszyjnik z literką "M" i włosy spięłam w zgrabny kok.
-Jak na randkę. Co tam! - pomyślałam. Chciałam wyglądać pięknie,ponieważ ON zawsze wyglądał cudownie,a ja jakbym odstawała od jego wyglądu. Nie chciałam tego,ale w pewnym stopniu zaufałam intuicji i zmieniłam strój. Żeby czasem nie zauważył,że go kocham....tak jakby.... Uważałby mnie za pustą lalkę. Chyba. Nie wiem! Byłam zbyt roztargniona w tamtych momentach. Założyłam więc koronkową spódniczkę, sportową,białą bluzkę z napisem "Queen" i tenisówki.
- Kurde! 9:30P.M! Nie zdążę! - wywrzeszczałam. Wzięłam do ręki klucze i wybiegłam z domu. Nie wzięłam ani bluzy,ani kurtki,telefonu też nie. Kompletnie nic. Klucze włożyłam pod wycieraczkę i pobiegłam w stronę parku. Na szczęście zajęło mi to wszystko ok 7min. W parku zwolniłam. Zaczęłam spokojnie iść w stronę dębu. Nie chciałam tym razem,żeby Harry widział mnie całą czerwoną i spoconą. FUJ! Doszłam do ławki i usiadłam na niej. Było mi ciepło,to pewnie od tego sprintu. Ale nie byłam spocona,na szczęście. Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu i zakrył mi oczy dłońmi.
-Zgadnij kto... - usłyszałam piękny,aksamitny głos. No któż by inny!
-Harry!- Wstałam i rzuciłam mu się na szyję. On przytulił mnie mocno i zaproponował,abyśmy usiedli na ławce. Przytaknęłam i usiadłam obok niego. Siedzieliśmy bardzo blisko siebie. Nasze kolana się stykały,ponieważ siedzieliśmy bokiem.
-Wyglądasz....wyglądasz....-nie mógł się wysłowić-cudownie!-zamurowało mnie.
-Żartujesz,tak? - zapytałam. On spojrzał mi głęboko w oczy.
-Nie,no skąd! Twoje nogi są bardzo zgrabne w tej spódniczce, Co ja gadam! Zawsze są zgrabne - uśmiechnął się do mnie. OH! Kocham jego uśmiech.I to spojrzenie! KOCHAM GO! Ale spokojnie,nie może się po mnie poznać. Luzik....spokojnie....
-Dziękuję....-zarumieniłam się jednocześnie spuszczając głowę. On palcem chwycił mnie lekko za brodę i podniósł mój łepek w górę.
-Słuchaj....poprosiłem cię,żebyś tu przyszła,bo..... -wyglądał na zawstydzonego. Moje serce biło coraz szybciej.-W ogóle bałem się,że nie zauważysz karteczki,ale jednak jesteś. Bardzo się cieszę.- spojrzał na mnie zza swoich cudownych,kasztanowych loków.
-Tak,proszę powiedz co się stało. Coś ważnego? Błagam,mów.- zachęciłam go do dokończenia.Miałam wrażenie,że moje serce zaraz wybuchnie,nie mogłam się uspokoić,a ono biło jak szalone.
-Dobrze,więc.... nie,lepiej nie. Nie potrzebnie cię tu zaciągnąłem.- był bardzo zawstydzony. Bał się. Tylko....czego?
-Harry,błagam cię! Dla ciebie mam pełno czasu - zaśmiałam się po cichu. Harry się uśmiechnął.
-Ok...przepraszam. No bo.... kurde! Nie wiem jak to powiedzieć, ja..pierwszy raz tak....
-Słucham,mów. Nie bój się,ja nie gryzę!-podniosłam jego głowę,gładząc jego piękne loczki. Nie mogłam się powstrzymać. Teraz pewnie gdzieś w środku się śmieje i myśli,że jestem idiotką...że...się w nim zakochałam. Ale on spojrzał mi w oczy i wyszeptał:
-K....kocham cię.-Zamarłam. Moja ręce opadły spod jego brody. Łza wypłynęła mimowolnie z mojego oka. Ale to była łza szczęścia. Uśmiechnęłam się. Spojrzałam na niego. Jego zielone oczy drżały.
-Na prawdę? Harry,błagam. Powiedz czy mówisz serio - nie wierzyłam nadal. Moje serce zaczęło stopniowo coraz wolniej bić.
-Na prawdę. Wiem,że znamy się od 3dni. Ale zakochałem się w tobie od pierwszego spojrzenia......od spojrzenia w twoje błękitne oczy. Jesteś piękna,przepraszam. Musiałem. Już nie mogłem dłużej tego w sobie trzymać. Pewnie teraz będziesz się ze mnie śmiać....przepraszam - już chciał wstawać,ale ja chwyciłam go za rękę. Wstałam i spojrzałam mu głęboko w piękne zielone oczka. O Boże,jakie one były wtedy piękne!
-Harry. Ja ciebie też. Kocham cię. Rozumiesz?- uśmiechnął się. Chwycił mnie jedną ręką w talii,a drugą pogłaskał po włosach. Nie wiem kiedy,pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek. Objęłam go moimi rękoma. Staliśmy tak dłuższą chwilę. Po pocałunku mocno go przytuliłam.
-Wiesz,ja też to w sobie długo trzymałam. Bałam się to wyznać. -wyszeptałam z łzami.Harry odsunął się ode mnie troszeczkę. Ale rękę nadal trzymał na moim biodrze
-Nie płacz-otarł moje łzy-słuchaj,skoro już wszystko sobie wyjaśniliśmy to może tak oficjalnie....-Ukląkł na jedno kolano przede mną,a z kurtki wyciągnął pudełeczko.
-Martyno - powiedział to prawie idealnie. HURA! Jako jedyny z moich znajomych!
-Tak?-cieszyłam się jak dziecko które dostało cukierka
-Przepraszam,że tak bardzo oficjalnie,ale..... Czy zostaniesz moją dziewczyną? -w tym momencie otworzył pudełeczko. W nim był wisiorek. Srebrny wisiorek z zawieszką w kształcie literki "H". Była wysadzana cyrkoniami,była...po prostu cudowna.
-TAK! Oczywiście! -wykrzyczałam i rzuciłam mu się na szyję. Pocałowałam go i objęłam go w szyi. Harry odwzajemnił mój pocałunek bardzo porywczo. Był delikatny i zarazem ostry. Po prostu romantyczny. Wstaliśmy,on zapytał "czy może?". Przytaknęłam i Harry założył mi wisiorek.
-Niech wszyscy widzą,jaką mam wspaniałą dziewczynę!-wykrzyknął. Objął mnie w talii i ruszyliśmy na obchód parku. W pewnym momencie on wskoczył na ławkę. Ludzie zaczęli się gapić,a Harry powiedział:
-To dla ciebie kochana.-i zaczął śpiewać.

"Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.
(.........)
You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
 Like I love you. Ooh.."


Zaczęłam płakać. Ludzie patrzyli na nas,gdy on krążył wokół mnie i śpiewał. Szeptali,byli pod wrażeniem.On podbiegł do mnie i pogłaskał po policzkach.
-Jesteś idealna....-wyszeptał.
-Harry,to było cudowne! - wtuliłam się w jego tors. Może dlatego,że była pod wrażeniem,ą może dlatego,że było mi zimno? Harry chyba poczuł jak zimna jest moja skóra,bo ściągnął kurtkę i mnie okrył. Poszliśmy w stronę naszej dzielnicy. Wybijała północ gdy wychodziliśmy z parku. Szliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim. Harry zaproponował,że przyjdzie po mnie rano i razem pójdziemy do szkoły. Zgodziłam się. Przed drzwiami mojego domu namiętnie mnie pocałował i pobiegł do swojego domu. Gdy zamknęłam drzwi na klucz,zdjęłam buty,to zorientowałam się,że mam na sobie jego kurtkę. Wysłałam sms'a do Harrego
"Hej! Zabrałam Twoją kurtkę,przepraszam,zapomniałam. Jutro Ci ją oddam :*" Po kilku sekundach dostałam odpowiedź.
"Spokojnie,zostaw ją sobie. Mam ich sporo. Dobranoc kochanie xx" Usiadłam na kanapie w salonie,i położyłam obok kurtkę Hazzy. Była cudna. Jeansowa,z czarnymi szwami. Piękna. Postanowiłam,że założę ją jutro do szkoły. Poszłam się ogarnąć,umyć i ułożyłam się w łóżku. Długo nie mogłam zasnąć,bo myślałam o Harrym,o dzisiejszym wieczorze. Już nie mogłam się doczekać jutra. Tak strasznie kochałam Harrego. On mnie też kochał,nareszcie to wiedziałam. Byłam szczęśliwa. BARDZO szczęśliwa. Zasnęłam bardzo późno,ok 3:30 A.M,ale to nic. Dzień będzie piękny,bo spędzony z moim chłopakiem. No i co z tego,że poniedziałek? Że szkoła? Mam Harrego,i to się liczy!

czwartek, 7 lutego 2013

ODCINEK 2

Całą noc gawędziłam z moim nowym kolegą - Harrym. Zasnęliśmy bardzo późno,jak już świtało.
Obudził mnie piękny zapach i nucenie. Usiadłam na materacu,przeciągnęłam się i tradycyjnie odetchnęłam.
-Dzień dobry! - usłyszałam wołanie Harrego dobiegające z kuchni. Wstałam i pomaszerowałam do niego. Gdy przeszłam przez próg kuchni,zobaczyłam....to było piękne.
Stół w jadalni był nakryty,tzn. leżały na nim talerze,kubki napełnione sokiem pomarańczowym,sztućce. Świerze pieczywo leżało w koszyczku na środku stołu. Wokół Harry rozstawił pięknie pachnące potrawy (naleśniki,jajecznicę,jajka z bekonem,pudding,owsianki itp). Na moim talerzu leżała piękna,czerwona róża. Hazza patrzył na mnie tak pięknie...podbiegłam do niego i się przytuliłam. Łzy popłynęły mi po policzku.
-Wstałem wcześnie,bo chciałem przygotować śniadanie,nie chciałem korzystać z rzeczy które był w twojej lodówce,więc wybrałem się na poszukiwania składników w mieście. Proszę,siadaj!-Harry poprowadził mnie do krzesła,odsunął je,a następnie sam usiadł na swoim miejscu.
-Smacznego-uśmiechnął się do mnie Harry. Jego uśmiech oraz oczy były tak piękne,że nie mogłam się powstrzymać od odwzajemnienia uśmiechu.
-Smacznego-odpowiedziałam. Zaczęliśmy jeść. Po śniadaniu posprzątaliśmy i poszliśmy do łazienki umyć zęby. Harry poszedł pierwszy,a ja w tym czasie posprzątałam nasze materace. Gdy zszedł na dół wyglądał olśniewająco. Jego bujne loki układały się świetnie,oczy lśniły niczym księżyc w pełni,uśmiech pełen radości....ideał. A ja stałam na środku salonu w piżamie,rozczochrana i zaspana.
-Jestem ochydna-pomyślałam,po czym udałam się do łazienki. Gdy wyszłam,już gotowa,usłyszałam dźwięki gitary i nucenie. Tak jak wieczorem,Harry siedział u mnie w pokoju z gitarą. Gdy weszłam,tym razem nie przestał grać. Usiadłam obok niego i zaczęłam podśpiewywać pod nosem piosenkę graną przez Hazzę. Nagle,niespodziewanie Harry zaprzestał grę. Spojrzał w moją stronę ,w jego oczach malował się zachwyt.
-Umiesz śpiewać!- wykrzyknął uradowany
-Każdy umie śpiewać...lepiej lub gorzej. Ja jestem w tej drugiej grupie-zaśmiałam się. Harry przyjrzał mi się uważnie jeszcze raz.
-Zaśpiewaj coś. Proszę-jego zielona paczadła tym razem były niczym proszące oczy szczeniaczka. I jak tu się im oprzeć ?! Zagrał piosenkę Adele "Set fire to the rain",zaśpiewałam mu kawałek. Nie chciałam śpiewać do końca,ponieważ uważałam,że nie wyciągnę tak wysoko. Harry wstał,wziął mnie za rękę i poszliśmy na dół. Nie wiedziałam co się dzieje. On usiadł na kanapie i poprosił,żebym usiadła obok niego. Usiadłam,po czym spojrzałam się na Hazzę pytająco.On zaś spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział:
-Na początek,powiem ci że masz nieziemski głos - w tym momencie się zarumieniłam,a on ciągnął dalej- i jest sprawa. Ponieważ od jakiegoś czasu myślę nad pójściem na casting do x-Factora. Wiesz...długo,naprawdę długo nad tym myślałem. Ale chciałbym,żeby ktoś mnie wspierał-Zamarłam. Przecież Harry ma świetny głos,a ja przy nim jestem niczym przy mikrofonie!
-O nie,nie mój drogi! Przepraszam Cię bardzo. Jesteś za dobrym wokalistą,żeby śpiewać ze mną w xFactorze! O nie! Ale wiesz....-spojrzałam na jego zaszklone oczy- pójdę na castong z tobą. Będę cię wpierać. Zawsze będę przy tobie,nie ważne co się będzie działo-powiedziałam,powstrzymując łzy. Harry mocno mnie przytulił.
-Dziękuję-szepnął mi do ucha. Siedzieliśmy tak przez dłuższą chwilę. Później postanowiliśmy wyjść na spacer. Trzeba się trochę przewietrzyć. No to hop w buty i na dwór! Było chłodno,pełno liści na dworze...lubię jesień. Poszliśmy do parku. Harry co chwilę coś śpiewał. Najfajniejsze było to,że śpiewał o miłości. Tylko i wyłącznie. Zastanawiałam się,czy czasem się w nikim nie zakochał... Zaczęliśmy biegać po parku jak dzieci. Rzucaliśmy liśćmi,krzyczeliśmy. Na koniec poszliśmy na huśtawki w głębi parku. Siedzieliśmy lekko się kołysząc. Nagle Harry wstał, stanął za moimi plecami i krzyknął:
-UWAGAA! - u zaczął mocną mnie bujać. Krzyczałam i piszczałam.A to wszystko przeplatałam jeszcze śmiechem. Nagle Harry przestał mnie bujać i podbiegł przed huśtawkę.
-Skacz!-krzyknął.
-Chyba zwariowałeś! Nigdy! Ja się tu zabiję! - wołałam.Ale Harry nalegał.
-Zaufaj mi-powiedział spokojnie,wpatrując się we mnie. Zaufałam mu,puściłam się huśtawki i skoczyłam. On mnie złapał,okręcił się i usiadł lekko na stercie liści. Zaczęliśmy się śmiać w niebo głosy. Byłam potwornie szczęśliwa,że poznałam Harrego. Znam go od dwóch dni,a nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nie wiem co się ze mną dzieje...chyba się w nim zakochałam. Ale nie! Nie powiem mu tego. To zniszczy naszą przyjaźń.
Po zabawie w parku poszliśmy na naszą dzielnicę i niestety musieliśmy rozejść się do domów. Ale wiem ,że spotkamy się jutro.  Na pewno.

ODCINEK 1

Mam na imię Martyna. Mam szesnaście lat i mieszkam sama w Londynie od paru lat. Rodzice kupili mi tu piękny dom na przedmieściach i sobie tutaj żyję. Ostatnio na korytarzu w szkole usłyszałam od koleżanek,że jest nowy uczeń. Podobno niezłe ciacho i w naszym wieku. Ale nikt z nim nie rozmawia i nie zna jego imienia. Nie chce się do nikogo odzywać. Pomyślałam,że pewnie się boi. Ja też się na początku bałam. *później* Już po dzwonku,więc biegnę obładowana książkami do sali chemicznej na lekcję. Nagle nie wiadomo skąd wpadł na mnie jakiś chłopak. Wszystkie książki i notatki upadły na ziemię,a ja razem z nimi. Nad głową usłyszałam piękny głos chłopaka
 - Oh! No nie,przepraszam,nic ci nie jest?!- chłopak chyba się nieźle wystraszył. Spojrzałam na niego i zamarłam. Był cudowny. Piękny i zgrabny. Fajnie ubrany. Włosy miał w kolorze ciemnego kasztana,całe lokowane( ale nie afro). Podał mi rękę i pomógł mi wstać. Jego silne ramie mnie uniosło i stanęłam kilka centymetrów od niego. Spojrzałam na niego. Jego piękne,zielone oczy patrzyły zatroskane na moją twarz.
 - Przeprasza,mam nadzieję że nic ci nie jest. Wszystko ok? -odezwał się zakłopotany chłopak.
-Nie,chyba nie...ale moje wszystkie notatki leżą rozwalone na środku korytarza -wskazałam ręką na podłogę. Kolega schylił się i zaczął je zbierać. Uklękłam obok niego i zbieraliśmy je razem.
-Jestem Harry Styles,a ty? -spojrzał na mnie
 -Ja jestem Martyna Moliżka (nazwisko zmienione) - uśmiechnęłam się w jego stronę. Harry się skrzywił.
-Hmmm....trudno powtórzyć. Nie jesteś angielką,co nie?
 -Nie,niestety. Jestem polką. Mieszkam sama w Londynie od paru lat.-wytłumaczyłam-ale wszyscy mówią do mnie Tina. Jeśli chcesz,też możesz tak mówić.- Harry odetchnął. Pozbieraliśmy moje notatki i uciekłam do mojej sali. Byłam już nieźle spóźniona. Weszłam na lekcję gdy nauczycielka,pan Brown pisała wzory na tablicy. Nawet nie zauważyła kiedy wchodziłam. Wślizgnęłam się do ławki (jak zwykle siedziałam sama) ,wyciągnęłam zeszyt i zaczęłam zapisywać notatki. Nagle drzwi się uchyliły. Usłyszałam szept,po czym drzwi otworzyły się szerzej. Do klasy wszedł mój kolega z korytarza. Nauczycielka przedstawiła Harrego i wytłumaczyła,że jest nowym uczniem. Kazała mu usiąść obok mnie w ławce i wróciła do dalszego bazgrania po tablicy. Harry spojrzał na mnie z uśmiechem i ruszył w stronę swojego krzesła. Jego uśmiech był zniewalający. Śnieżnobiały i szczery. Wszystkie dziewczyny wzdychały do Harrego i szeptały co chwilę jego imię. Harry całą lekcję zamiast skupić się na tablicy,patrzył na mnie. Przyłapałam go na tym:
- Co się stało?Mam coś na twarzy?- zapytałam zmieszana
 -Nie,wszystko z twoją buzią ok.-odparł rozpromieniony kolega z ławki. Nagle rozległ się dzwonek. Odetchnęłam i wybiegłam z klasy,nienawidziłam chemii. Nagle za plecami usłyszałam jakby ktoś mnie wołał. Odwróciłam się i zauważyłam Harrego przedzierającego się przez tłum biegnąc w moją stronę. Dogonił mnie zdyszany. Razem poszliśmy w stronę szafek. Mieliśmy już koniec lekcjo. Harry spytał się,czy może mnie kawałek odprowadzić. Dowiemy się trochę o sobie. Okazało się,że jakiś czas temu Harold przeprowadził się ze swojego rodzinnego miasta do Londynu kilka dni temu i mieszka kilka domów ode mnie. Dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy o Harrym. Np,że gdy był mały jego rodzice się rozwiedli. Teraz mieszka ze swoją mamą i starszą siostrą,Gemmą. Bardzo lubi koty i nawet ma jedną kotkę. Ma na imię Molly. Pochwalił mi się także,że u siebie w starym mieście miał zespół w którym był wokalistą. Grupa nazywała się " White Eskimo" . Gdy tylko to usłyszałam,zaprosiłam Harrego do siebie. Musiałam mu jeszcze troskę o sobie opowiedzieć i usłyszeć jego głos. Harry spojrzał na mnie swoimi hipnotyzującymi,zielonymi ślipkami. Uradowany rzekł do mnie :
-Bardzo chętnie! Bo wiesz...jesteś pierwszą osobą z którą od tych 2dni spędzonych w szkole porozmawiałem. I mam nadzieję,że mnie nie olejesz. Obiecujesz? Proszę.- jego oczy się zaszkliły.
 -Oczywiście,że obiecuję!Nigdy w życiu bym cię nie olała. Za bardzo cię polubiłam. Ale obiecaj,że ty też mnie nie olejesz.-coś za coś,pomyślałam.
 -Ja?! Ciebie?! Nie żartuj. Nigdy! Lecę powiedzieć mamie gdzie idę i za moment jestem u Ciebie- odrzekł,po czym odbiegł. Słyszałam tylko ciche okrzyki/radości spod jego domu,następnie trzask drzwi i ciszę. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Plecak rzuciłam na schody i poczłapałam do kuchni,żeby wstawić mleko do mikrofali na kakao. Usłyszałam dzwonek do/drzwi, Popędziłam do nich szybko. Z wielkim uśmiechem je otworzyłam,a w progu ujrzałam Harrego z wielką miską ciastek. W dodatku,to były moje ulubione ciastka! Skąd on wiedział?! Nie ważne. Ważne,że przyszedł. Zaprowadziłam go do salony,posadziłam na kanapie i potuptałam do kuchni po kakałko. Usiadłam z kubkami obok Harrego i zaczęła się nasza rozmowa. Ciągnęła się ona godzinami./A ten czas mijał taak szybko. Nawet nie zauważyliśmy kiedy wybiła 2 w nocy. Harry zadzwonił do mamy,że zostaje tu na noc. W szafie znalazłam jakąś piżamę mojego starszego brata ,wręczyłam ją Harremu wraz z ręcznikiem i moją nową zapasową szczoteczką. Pokazałam mu gdzie jest łazienka i poszedł się wykąpać. Po nim do łazienki weszłam ja. O dziwo/wszędzie było sucho. Wyplumkałam się i w tym czasie głowiłam się  skąd wzięła sie w mojej szafie piżama mojego brata. Gdy wyszłam z łazienki usłyszałam dźwięki gitary dobiegające z mojego pokoju. Weszłam do niego i ujrzałam Harrego siedzącego na mojej kanapie. Brzdąkał coś na gitarze i podśpiewywał. Usłyszał że wchodzę więc szybko przestał. Obejrzał mnie od góry do dołu i odrzekł :
 -Pięknie wyglądasz w tej piżamce-mrugnął do mnie jednym okiem,aż się zarumieniłam. Usiadłam obok kolegi w puchatych lokach. Poprosiłam,aby coś zagrał i zaśpiewał. Na początku się nie zgadzał,ale na końcu uległ. Zagrał mi jakąś piosenkę Tiny Turner o miłości. Nie znałam tytułu. Zaśpiewał tak pięknie,że aż zaklaskałam. Harry się panicznie zaśmiał. Chyba się zawstydził. Powędrowałam z nim do salonu. Podczas gdy Harry się kąpał,ja przyszykowałam dla nas materace,bo nie chciałam żebyśmy spali w oddzielnych pokojach,albo jedna osoba na kanapie,a druga na ziemi. Położyliśmy się przy zgaszonym świetle. Harry zapalił świeczkę obok materacy,bo chciał zrobić ''magiczny klimat'' . Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy. I tak nam zeszło do rana. Wtedy zasnęliśmy. Jak dobrze,że to był już weekend. Zasnęliśmy twarzami do siebie. Czułam zapach Hazzy. Nie mogłam doczekać się jutra. Co będziemy robić?!

Powitanie xxx

Cześć!
Jestem Martyna.Od niedawna zaczęłam pisać imaginy,a raczej krótkie opowiadania w odcinkach. 
Będą to opowiadania o Harrym Styles'ie,ale spokojnie. Reszta chłopaków też będzie się pojawiała <3
Mam nadzieję,że będzie Was tu dużo. Będzie mi bardzo miło,jeśli będziecie komentować,oraz dawać sowje opinie :) Pozdro!
~~Tina xxx
P.S
Moim znakiem "rozpoznawczym" jest częste stawianie trzech 'iksów' po wypowiedzi. Ponieważ 3 to moja ulu liczba,a "x" oznacza buziaka :) Tak tylko mówię,jakbyście się zastanawiali dlaczego zawszę są 3iksy xxx