Translate

czwartek, 14 marca 2013

ODCINEK 5

Rano obudził mnie cichy śpiew. Otworzyłam oczy,a nade mną siedział Harry. Śpiewał piosenkę Miss Li - "Good Morning". Zaśmiałam się,ponieważ znałam tę piosenkę z polskiej reklamy parówek. Harry zaczął mnie łaskotać i w pewnym momencie mocno mnie przytulił. Leżeliśmy tam do momentu,gdy zadzwonił budzik. W tym momencie zorientowaliśmy się,że za 30 min rozpoczynamy lekcje. Usiadłam na łóżku i chciałam powiedzieć Harremu,że go kocham,ale z moich ust wydobył się tylko pisk i kaszel. Gardło mnie ogropnie zabolało,nie wiedziałam co się dzieje. Harry szybko podbiegł do mnie,chwycił moją dłoń i zapytał co się stało. Ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem i uniosłam ramiona w geście " nie wiem". Nagle Hazza gwałtownie puścił moją dłoń,podbiegł do ściany i mocno w nią kopnął. Zaczął krzyczeć:
-To moja wina! To przez ten spacer! Że też nie dałem Ci tej kurtki wcześniej! Cholera! Czy ja zawsze wszystko muszę spieprzyć?!- wstałam i mocno go przytuliłam. Gardło bolało mnie okropnie,że ledwo przełykałam ślinę,ale wydukałam przez zaciśnięte zęby:
-To nie Twoja wina. Tylko moja- po czym odchrząknęłam. To na serio bardzo bolało!!
Harry był bardzo przejęty. Mocno mnie przytulił,a ja przytulona do jego umięśnionego torsu nasłuchiwałam jego serca. Biło bardzo szybko. Chyba się martwił,a ja tego nie chciałam. Nie chciałam żeby się martwił,przejmował i miał zawalony cały dzień przeze mnie. Czułam się podle. Mój ukochany wziął mnie na ręce,zaniósł do łóżka i przykrył po uszy.
-Musisz leżeć,wypoczywać. Chcę,żebyś była zdrowa. Za moment przyniosę Ci cieplutką herbatkę z miodem,jakieś tabletki na gardło i wezwę lekarza. A ty tutaj spokojnie leż. Za moment wrócę! - i zniknął na progiem. Nagle jego głowa pojawiła się w drzwiach
-Kocham Cię - puścił oczko i pobiegł na dół. Słyszałam,jak szukał herbaty,bo bardzo hałasował.
Woda się gotowała,a on rozmawiał przez telefon. Po toku rozmowy uznałam,że rozmawia z lekarzem. Gdy skończył,woda akurat się zagotowała. Po kilku minutach przyszedł do mnie z tacą. Na tacy leżało pudełko z mentolowymi tabletkami na gardło,kubek z ciepłą herbatą oraz małe kanapeczki. Niestety nie udało mi się ich zjeść.Za bardzo bolało mnie gardło. Przez cały czas Harry siedział przy mnie. Wzdychał ciężko. Chciałam mu powiedzieć,że nie musi się martwić i mną opiekować,i że może iść do szkoły,ale nie mogłam. On spojrzał na mnie i powiedział
-Będę się martwił. I będę się tobą opiekował. Kocham Cię i nie chcę żebyś była chora. Pragnę,abyś szybko wyzdrowiała i zrobię co w mojej mocy,żeby tak się stało. Zostanę z tobą i nie pójdę do szkoły. Jakoś to się później wyjaśni...
Lekarz przyjechał po jakiejś godzinie. Powiedział,że mam zapalenie gardła i muszę zostać w domu przez przynajmniej tydzień. Harry odprowadził lekarza do drzwi,po czym szybko przybiegł do mnie. Powiedział,że mnie nie opuści. Będzie ze mną dzień i noc,bez przerwy. Bo chce nade mną czuwać. Jest taki kochany. Obiecał,że jutro zrobi mi niespodziankę. Jestem ciekawa jaką.... ale na chwilę obecną nie mogłam o tym myśleć. Gardło bolało mnie okropnie. Harry popatrzył na mnie:
-Wiem! Poczekaj chwilkę,nie ruszaj się z miejsca,jasne? Za moment jestem z powrotem! - i wybiegł z domu. Po 5min wrócił i wręczył mi średniej wielkości tabliczkę i marker. Wytłumaczył,że gdy będę chciała coś powiedzieć,mam to napisać. Następnie wyciągnął z kieszeni dzwoneczek i powiedział,że gdy tylko nim zadzwonię,on przybiegnie do mnie. Boże,nie zasługuję na takiego chłopaka. Jest dla mnie za dobry. Gdyby nie to gardło, wszystko byłoby cudownie. Ale mam przy sobie Harrego-mojego skarba-więc mogę uznać,że jest w większości idealnie. Z dnia na dzień jestem w nim coraz bardziej zakochana. Już momentami się zastanawiam,czy idzie jeszcze bardziej kogoś kochać...



~~ Przepraszam,nie miałam weny ;d Proszę o komentowanie postów,to dla mnie MEGA ważne. Nie wiem,czy Wam się podoba i czy warto pisać :) Błagam,komentujcie xxx ~~~BUZIACZKI! :* x