Translate

czwartek, 7 lutego 2013

ODCINEK 2

Całą noc gawędziłam z moim nowym kolegą - Harrym. Zasnęliśmy bardzo późno,jak już świtało.
Obudził mnie piękny zapach i nucenie. Usiadłam na materacu,przeciągnęłam się i tradycyjnie odetchnęłam.
-Dzień dobry! - usłyszałam wołanie Harrego dobiegające z kuchni. Wstałam i pomaszerowałam do niego. Gdy przeszłam przez próg kuchni,zobaczyłam....to było piękne.
Stół w jadalni był nakryty,tzn. leżały na nim talerze,kubki napełnione sokiem pomarańczowym,sztućce. Świerze pieczywo leżało w koszyczku na środku stołu. Wokół Harry rozstawił pięknie pachnące potrawy (naleśniki,jajecznicę,jajka z bekonem,pudding,owsianki itp). Na moim talerzu leżała piękna,czerwona róża. Hazza patrzył na mnie tak pięknie...podbiegłam do niego i się przytuliłam. Łzy popłynęły mi po policzku.
-Wstałem wcześnie,bo chciałem przygotować śniadanie,nie chciałem korzystać z rzeczy które był w twojej lodówce,więc wybrałem się na poszukiwania składników w mieście. Proszę,siadaj!-Harry poprowadził mnie do krzesła,odsunął je,a następnie sam usiadł na swoim miejscu.
-Smacznego-uśmiechnął się do mnie Harry. Jego uśmiech oraz oczy były tak piękne,że nie mogłam się powstrzymać od odwzajemnienia uśmiechu.
-Smacznego-odpowiedziałam. Zaczęliśmy jeść. Po śniadaniu posprzątaliśmy i poszliśmy do łazienki umyć zęby. Harry poszedł pierwszy,a ja w tym czasie posprzątałam nasze materace. Gdy zszedł na dół wyglądał olśniewająco. Jego bujne loki układały się świetnie,oczy lśniły niczym księżyc w pełni,uśmiech pełen radości....ideał. A ja stałam na środku salonu w piżamie,rozczochrana i zaspana.
-Jestem ochydna-pomyślałam,po czym udałam się do łazienki. Gdy wyszłam,już gotowa,usłyszałam dźwięki gitary i nucenie. Tak jak wieczorem,Harry siedział u mnie w pokoju z gitarą. Gdy weszłam,tym razem nie przestał grać. Usiadłam obok niego i zaczęłam podśpiewywać pod nosem piosenkę graną przez Hazzę. Nagle,niespodziewanie Harry zaprzestał grę. Spojrzał w moją stronę ,w jego oczach malował się zachwyt.
-Umiesz śpiewać!- wykrzyknął uradowany
-Każdy umie śpiewać...lepiej lub gorzej. Ja jestem w tej drugiej grupie-zaśmiałam się. Harry przyjrzał mi się uważnie jeszcze raz.
-Zaśpiewaj coś. Proszę-jego zielona paczadła tym razem były niczym proszące oczy szczeniaczka. I jak tu się im oprzeć ?! Zagrał piosenkę Adele "Set fire to the rain",zaśpiewałam mu kawałek. Nie chciałam śpiewać do końca,ponieważ uważałam,że nie wyciągnę tak wysoko. Harry wstał,wziął mnie za rękę i poszliśmy na dół. Nie wiedziałam co się dzieje. On usiadł na kanapie i poprosił,żebym usiadła obok niego. Usiadłam,po czym spojrzałam się na Hazzę pytająco.On zaś spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział:
-Na początek,powiem ci że masz nieziemski głos - w tym momencie się zarumieniłam,a on ciągnął dalej- i jest sprawa. Ponieważ od jakiegoś czasu myślę nad pójściem na casting do x-Factora. Wiesz...długo,naprawdę długo nad tym myślałem. Ale chciałbym,żeby ktoś mnie wspierał-Zamarłam. Przecież Harry ma świetny głos,a ja przy nim jestem niczym przy mikrofonie!
-O nie,nie mój drogi! Przepraszam Cię bardzo. Jesteś za dobrym wokalistą,żeby śpiewać ze mną w xFactorze! O nie! Ale wiesz....-spojrzałam na jego zaszklone oczy- pójdę na castong z tobą. Będę cię wpierać. Zawsze będę przy tobie,nie ważne co się będzie działo-powiedziałam,powstrzymując łzy. Harry mocno mnie przytulił.
-Dziękuję-szepnął mi do ucha. Siedzieliśmy tak przez dłuższą chwilę. Później postanowiliśmy wyjść na spacer. Trzeba się trochę przewietrzyć. No to hop w buty i na dwór! Było chłodno,pełno liści na dworze...lubię jesień. Poszliśmy do parku. Harry co chwilę coś śpiewał. Najfajniejsze było to,że śpiewał o miłości. Tylko i wyłącznie. Zastanawiałam się,czy czasem się w nikim nie zakochał... Zaczęliśmy biegać po parku jak dzieci. Rzucaliśmy liśćmi,krzyczeliśmy. Na koniec poszliśmy na huśtawki w głębi parku. Siedzieliśmy lekko się kołysząc. Nagle Harry wstał, stanął za moimi plecami i krzyknął:
-UWAGAA! - u zaczął mocną mnie bujać. Krzyczałam i piszczałam.A to wszystko przeplatałam jeszcze śmiechem. Nagle Harry przestał mnie bujać i podbiegł przed huśtawkę.
-Skacz!-krzyknął.
-Chyba zwariowałeś! Nigdy! Ja się tu zabiję! - wołałam.Ale Harry nalegał.
-Zaufaj mi-powiedział spokojnie,wpatrując się we mnie. Zaufałam mu,puściłam się huśtawki i skoczyłam. On mnie złapał,okręcił się i usiadł lekko na stercie liści. Zaczęliśmy się śmiać w niebo głosy. Byłam potwornie szczęśliwa,że poznałam Harrego. Znam go od dwóch dni,a nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nie wiem co się ze mną dzieje...chyba się w nim zakochałam. Ale nie! Nie powiem mu tego. To zniszczy naszą przyjaźń.
Po zabawie w parku poszliśmy na naszą dzielnicę i niestety musieliśmy rozejść się do domów. Ale wiem ,że spotkamy się jutro.  Na pewno.

ODCINEK 1

Mam na imię Martyna. Mam szesnaście lat i mieszkam sama w Londynie od paru lat. Rodzice kupili mi tu piękny dom na przedmieściach i sobie tutaj żyję. Ostatnio na korytarzu w szkole usłyszałam od koleżanek,że jest nowy uczeń. Podobno niezłe ciacho i w naszym wieku. Ale nikt z nim nie rozmawia i nie zna jego imienia. Nie chce się do nikogo odzywać. Pomyślałam,że pewnie się boi. Ja też się na początku bałam. *później* Już po dzwonku,więc biegnę obładowana książkami do sali chemicznej na lekcję. Nagle nie wiadomo skąd wpadł na mnie jakiś chłopak. Wszystkie książki i notatki upadły na ziemię,a ja razem z nimi. Nad głową usłyszałam piękny głos chłopaka
 - Oh! No nie,przepraszam,nic ci nie jest?!- chłopak chyba się nieźle wystraszył. Spojrzałam na niego i zamarłam. Był cudowny. Piękny i zgrabny. Fajnie ubrany. Włosy miał w kolorze ciemnego kasztana,całe lokowane( ale nie afro). Podał mi rękę i pomógł mi wstać. Jego silne ramie mnie uniosło i stanęłam kilka centymetrów od niego. Spojrzałam na niego. Jego piękne,zielone oczy patrzyły zatroskane na moją twarz.
 - Przeprasza,mam nadzieję że nic ci nie jest. Wszystko ok? -odezwał się zakłopotany chłopak.
-Nie,chyba nie...ale moje wszystkie notatki leżą rozwalone na środku korytarza -wskazałam ręką na podłogę. Kolega schylił się i zaczął je zbierać. Uklękłam obok niego i zbieraliśmy je razem.
-Jestem Harry Styles,a ty? -spojrzał na mnie
 -Ja jestem Martyna Moliżka (nazwisko zmienione) - uśmiechnęłam się w jego stronę. Harry się skrzywił.
-Hmmm....trudno powtórzyć. Nie jesteś angielką,co nie?
 -Nie,niestety. Jestem polką. Mieszkam sama w Londynie od paru lat.-wytłumaczyłam-ale wszyscy mówią do mnie Tina. Jeśli chcesz,też możesz tak mówić.- Harry odetchnął. Pozbieraliśmy moje notatki i uciekłam do mojej sali. Byłam już nieźle spóźniona. Weszłam na lekcję gdy nauczycielka,pan Brown pisała wzory na tablicy. Nawet nie zauważyła kiedy wchodziłam. Wślizgnęłam się do ławki (jak zwykle siedziałam sama) ,wyciągnęłam zeszyt i zaczęłam zapisywać notatki. Nagle drzwi się uchyliły. Usłyszałam szept,po czym drzwi otworzyły się szerzej. Do klasy wszedł mój kolega z korytarza. Nauczycielka przedstawiła Harrego i wytłumaczyła,że jest nowym uczniem. Kazała mu usiąść obok mnie w ławce i wróciła do dalszego bazgrania po tablicy. Harry spojrzał na mnie z uśmiechem i ruszył w stronę swojego krzesła. Jego uśmiech był zniewalający. Śnieżnobiały i szczery. Wszystkie dziewczyny wzdychały do Harrego i szeptały co chwilę jego imię. Harry całą lekcję zamiast skupić się na tablicy,patrzył na mnie. Przyłapałam go na tym:
- Co się stało?Mam coś na twarzy?- zapytałam zmieszana
 -Nie,wszystko z twoją buzią ok.-odparł rozpromieniony kolega z ławki. Nagle rozległ się dzwonek. Odetchnęłam i wybiegłam z klasy,nienawidziłam chemii. Nagle za plecami usłyszałam jakby ktoś mnie wołał. Odwróciłam się i zauważyłam Harrego przedzierającego się przez tłum biegnąc w moją stronę. Dogonił mnie zdyszany. Razem poszliśmy w stronę szafek. Mieliśmy już koniec lekcjo. Harry spytał się,czy może mnie kawałek odprowadzić. Dowiemy się trochę o sobie. Okazało się,że jakiś czas temu Harold przeprowadził się ze swojego rodzinnego miasta do Londynu kilka dni temu i mieszka kilka domów ode mnie. Dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy o Harrym. Np,że gdy był mały jego rodzice się rozwiedli. Teraz mieszka ze swoją mamą i starszą siostrą,Gemmą. Bardzo lubi koty i nawet ma jedną kotkę. Ma na imię Molly. Pochwalił mi się także,że u siebie w starym mieście miał zespół w którym był wokalistą. Grupa nazywała się " White Eskimo" . Gdy tylko to usłyszałam,zaprosiłam Harrego do siebie. Musiałam mu jeszcze troskę o sobie opowiedzieć i usłyszeć jego głos. Harry spojrzał na mnie swoimi hipnotyzującymi,zielonymi ślipkami. Uradowany rzekł do mnie :
-Bardzo chętnie! Bo wiesz...jesteś pierwszą osobą z którą od tych 2dni spędzonych w szkole porozmawiałem. I mam nadzieję,że mnie nie olejesz. Obiecujesz? Proszę.- jego oczy się zaszkliły.
 -Oczywiście,że obiecuję!Nigdy w życiu bym cię nie olała. Za bardzo cię polubiłam. Ale obiecaj,że ty też mnie nie olejesz.-coś za coś,pomyślałam.
 -Ja?! Ciebie?! Nie żartuj. Nigdy! Lecę powiedzieć mamie gdzie idę i za moment jestem u Ciebie- odrzekł,po czym odbiegł. Słyszałam tylko ciche okrzyki/radości spod jego domu,następnie trzask drzwi i ciszę. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Plecak rzuciłam na schody i poczłapałam do kuchni,żeby wstawić mleko do mikrofali na kakao. Usłyszałam dzwonek do/drzwi, Popędziłam do nich szybko. Z wielkim uśmiechem je otworzyłam,a w progu ujrzałam Harrego z wielką miską ciastek. W dodatku,to były moje ulubione ciastka! Skąd on wiedział?! Nie ważne. Ważne,że przyszedł. Zaprowadziłam go do salony,posadziłam na kanapie i potuptałam do kuchni po kakałko. Usiadłam z kubkami obok Harrego i zaczęła się nasza rozmowa. Ciągnęła się ona godzinami./A ten czas mijał taak szybko. Nawet nie zauważyliśmy kiedy wybiła 2 w nocy. Harry zadzwonił do mamy,że zostaje tu na noc. W szafie znalazłam jakąś piżamę mojego starszego brata ,wręczyłam ją Harremu wraz z ręcznikiem i moją nową zapasową szczoteczką. Pokazałam mu gdzie jest łazienka i poszedł się wykąpać. Po nim do łazienki weszłam ja. O dziwo/wszędzie było sucho. Wyplumkałam się i w tym czasie głowiłam się  skąd wzięła sie w mojej szafie piżama mojego brata. Gdy wyszłam z łazienki usłyszałam dźwięki gitary dobiegające z mojego pokoju. Weszłam do niego i ujrzałam Harrego siedzącego na mojej kanapie. Brzdąkał coś na gitarze i podśpiewywał. Usłyszał że wchodzę więc szybko przestał. Obejrzał mnie od góry do dołu i odrzekł :
 -Pięknie wyglądasz w tej piżamce-mrugnął do mnie jednym okiem,aż się zarumieniłam. Usiadłam obok kolegi w puchatych lokach. Poprosiłam,aby coś zagrał i zaśpiewał. Na początku się nie zgadzał,ale na końcu uległ. Zagrał mi jakąś piosenkę Tiny Turner o miłości. Nie znałam tytułu. Zaśpiewał tak pięknie,że aż zaklaskałam. Harry się panicznie zaśmiał. Chyba się zawstydził. Powędrowałam z nim do salonu. Podczas gdy Harry się kąpał,ja przyszykowałam dla nas materace,bo nie chciałam żebyśmy spali w oddzielnych pokojach,albo jedna osoba na kanapie,a druga na ziemi. Położyliśmy się przy zgaszonym świetle. Harry zapalił świeczkę obok materacy,bo chciał zrobić ''magiczny klimat'' . Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy. I tak nam zeszło do rana. Wtedy zasnęliśmy. Jak dobrze,że to był już weekend. Zasnęliśmy twarzami do siebie. Czułam zapach Hazzy. Nie mogłam doczekać się jutra. Co będziemy robić?!

Powitanie xxx

Cześć!
Jestem Martyna.Od niedawna zaczęłam pisać imaginy,a raczej krótkie opowiadania w odcinkach. 
Będą to opowiadania o Harrym Styles'ie,ale spokojnie. Reszta chłopaków też będzie się pojawiała <3
Mam nadzieję,że będzie Was tu dużo. Będzie mi bardzo miło,jeśli będziecie komentować,oraz dawać sowje opinie :) Pozdro!
~~Tina xxx
P.S
Moim znakiem "rozpoznawczym" jest częste stawianie trzech 'iksów' po wypowiedzi. Ponieważ 3 to moja ulu liczba,a "x" oznacza buziaka :) Tak tylko mówię,jakbyście się zastanawiali dlaczego zawszę są 3iksy xxx