Translate

piątek, 22 marca 2013

ODCINEK 6

Zadzwoniłam dzwoneczkiem. Harry natychmiastowo pojawił się w progu.
-Tak kochanie? - zapytał mój ukochany. Na tabliczce napisałam,że jest mi zimno i czy mógłby przynieść mi dodatkowy kocyk. Harry przeczytał notatkę,pobiegł do salonu i przyniósł mi kocyk z kanapy. Przykrył mnie i zapytał czy jest ok. Pokiwałam głową,że tak. Hazza spojrzał na mnie zatroskany i usiadł na brzegu łóżka. Patrzył na mnie i jego oczy się zaszkliły. Gwałtownie wstał i wybiegł z mojego pokoju. Usłyszałam trzask drzwi od łazienki. Po jakichś 5-10min. Harry przyszedł z powrotem . Znowu usiadł na brzegu łóżka,znowu spojrzał na mnie ,a jego oczy nadal były zaszklone. Zaczął gładzić mnie po policzku,po czole,sprawdzał czy mam temperaturę. Wygłaskał moją całą głowę,a łzy leciały z jego oczu. A ja......,a ja patrzyłam na niego i chciałam coś powiedzieć. ALE NIE MOGŁAM! Siedzieliśmy w ciszy patrząc na siebie na wzajem . Moje oczy też się zaszkliły,pierwsze łzy spłynęły mi po policzku. Harry szybko je otarł,przybliżył się i powiedział:
-Nie płac,błagam Cię. Nie marnuj swoich cudnych ocząt na łzy. Ja płaczę,bo cierpisz. To ja powinienem cierpieć. Dlaczego nie mogę zabrać Ci tego cierpienia! Dlaczego nie mogę go przenieść na siebie?! Dlaczego?!-zbulwersował się Harry. Chwyciłam jego dłoń i zaczęłam go głaskać. Spojrzał na mnie,uśmiechnął się ,a z jego oczy nadal lały się łzy. Nigdy nie widziałam jak płacze . Tak na prawdę.
To było okropne. Harry chwycił dłoń którą go głaskałam i przytulił się do niej. Poczułam jego łzy na mojej dłoni. Usiadłam i mocno się do niego przytuliłam.
-Nie płacz kochanie. Ja wiem,że jest Ci trudno,przepraszam że musisz tak nade mną skakać i się denerwować. Przepraszam - powiedziałam bardzo cichym,zachrypniętym głosem. Mój ukochany przytulił mnie mocniej,a później odsunął się. Myślałam,że nie chce się zarazić,ale nie. On spojrzał mi głęboko w oczy,otarł moje policzki i zaczął mnie całować po szyi idąc ustami coraz wyżej. Aż w końcu delikatnie zaczął muskać moje usta.Zaczęliśmy się całować. Położyliśmy się na łóżku nadal się całując. Sprawiało mi to lekki ból,ale to nic. Całowaliśmy się bardzo namiętnie.W tym samym czasie gładziłam loki Harrego,a on chciał zdjąć mój t-shirt. Powstrzymałam go. Spojrzał na mnie pytająco,a ja wyszeptałam:
-Bardzo Cię kocham. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Ale....to za wcześnie. Obiecuję,kiedyś tak. Ale nie teraz. Jesteśmy młodzi. Dajmy sobie jeszcze troszkę czasu.- W tym momencie Harry przysunął się najbliżej jak tylko się dało. Chwycił mnie za tył głowy i wyszeptał:
-Nie będę Cię zmuszał kochanie. Rozumiem doskonale,chcesz zaczekać. Zgadzam się z Tobą. Dajmy sobie jeszcze czas. A teraz leż i kuruj się.-uśmiechnął się. Okrył mnie kołdrą i chciał już iść,lecz kucnął obok mnie i wyszeptał
-Przepraszam. Wyszedłem na nic nie wartego gnojka. Wiem,że to za szybko. Ale strasznie mnie ..no wiesz. Pociągasz mnie. Ogromnie Cię kocham i przepraszam za ten wyskok. Nie chciałem,serio. Wybaczysz mi? Zrozumiem,jeśli nie będziesz chciała dalej być z takim szałaputem.-z jego oczu znów popłynęły łzy. Boże! Dlaczego teraz odebrałeś mi dar mowy?! Ale dałam rade wydusić z siebie kilka słów
-Też Cię kocham. Najmocniej w świecie,a nawet bardziej. Nie przepraszaj,rozumiem Cię. Tacy jesteście. Ale nigdy nie przestanę Cię kocha.....-urwał mi się głos. Musiałam pilnie napić się herbaty. Harry już w pierwszej sekundzie to zauważył i podał mi przyniesioną przed nie całymi 20min herbatę. Napiłam się jej,odstawiłam kubek i pocałowałam Harrego w policzek. Zaczął się uśmiechać od ucha do ucha. Kocham go,nie chcę go stracić. A ten moment słabości....każdy go ma. Mam nadzieję,że za jakiś czas gdy już będzie ta odpowiednia chwila,nadal będzie mnie tak bardzo kochał . Chcę z nim iść przez życie. BARDZO.
Był tylko maleńki problem. Niedługo XFactor,a ja jestem chora. Jakoś się to wywinie i będę wspierać moją bratnią duszę. Przy nim czuję się,jakbym była zdrowa . Więc dzięki Harremu za chwilę będę mogła normalnie funkcjonować . xxx