Obudziłam się rano na kanapie,przytulona do kurtki Harrego. Nadal czułam na niej jego cudny zapach. Spojrzałam na zegarek,a na nim widniała godzina 7:30 A.M.
-O nie! Lekcje zaczynają mi się o 8:20 A.M ,a ma jeszcze przyjść Harry!- wykrzyknęłam,ale nie mogłam się "wydrzeć",ponieważ po wczorajszym spacerku w parku boli mnie gardło. Pobiegłam do góry,w pierwszej kolejności do łazienki. Ogarnięta popędziłam do szafy. Założyłam luźną bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii,ciemne jeansy i do tego buty z ćwiekami. Wyglądałam rockowo,bo do tego założyłam za dużą kurtkę Harrego. Miałam nadzieję,że mu się spodoba. Potuptałam do łazienki i włączyłam lokówkę. Wiedziałam,że loki za długo się nie utrzymają,ale chociaż kilka godzin będę wyglądać ładnie. Nie pomalowałam się,ponieważ uważam że piękno naturalne jest lepsze. A jeśli Harry nigdy nie widział mnie w make-up'ie,to znaczy że ładnie wyglądam bez niego.
Gdy poszłam na dół zjeść śniadanie,na zegarze była godzina 7:58 A.M. Ruszyłam w stronę kuchni i jedyne co zdążyłam zrobić to wyciągnąć mleko z lodówki-zadzwonił dzwonek u drzwi. Otworzyłam je,a tam stał mój ukochany z bukiecikiem kolorowych róż .
-Oto piękne kwiaty,dla jeszcze piękniejszej dziewczyny.- uśmiechał się szarmancko Harry. Wręczył mi kwiaty po czym mnie pocałował. Zaprowadziłam go do kuchni i razem zjedliśmy płatki z mlekiem. Na zegarze była już 8:10 A.M,więc bez sprzątania po jedzeniu ubraliśmy się i wyszliśmy z domu.
-Wyglądasz dziś świetnie. Lubię rockowy styl u dziewczyn,ale bez przesady. Ty jest idealna. Zawsze jesteś idealna!- Harry obejrzał mnie od góry do dołu.
-Oh,Harry. Sam wiesz,że idealne dziewczyny nie istnieją. Ty głuptasku !- zaśmiałam się,ale od zakrył mi usta palcem
-Nie wiedziałem że istnieją. Dopóki nie spotkałem ciebie- odrzekł patrząc mi w oczy,po czym mnie pocałował. Po pocałunku,który był tak jak ostanie, cudowny,ruszyliśmy w stronę szkoły. Było już bardzo późno. Weszliśmy do szkoły równo z dzwonkiem. Pierwszą lekcję mieliśmy wspólnie- Fizykę. Lubiłam ten przedmiot. Harry nie koniecznie,on wolał muzykę. Pobiegliśmy do klasy. Na szczęście nauczyciela jeszcze w niej nie było. Harry szybko chwycił mnie za rękę i wkroczyliśmy do klasy. Wszystkie dziewczyny zaczęły wzdychać i piszczeć. Ale gdy tylko zobaczyły,że trzymamy się za ręce,wszystkie ucichły. Słyszałam ich szepty,gdy mówiły że jestem szma*ą,kur*ą etc. Było mi bardzo przykro,łzy zaczęły mi napływać do oczu. Harry to zauważył i krzyknął:
-Hej! Dziewczyny! Kto to powiedział o mojej dziewczynie?! Dalej,przyznawać się! - był bardzo zbulwersowany. Jedna dziewczyna wstała i się przyznała. Harry podszedł do niej,zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu. Była dość puszysta,niska,miała wielkie okulary,włosy w nieładzie i za małą bluzkę. Hazza ze śmiechem jej wygarnął :
-Wiesz,tak patrząc na ciebie to myślę,że po prostu zazdrościsz Martynie urody,lub tego,że się kochamy. Trudno,twoja sprawa. Nas to nie interesuje. Ale siedź cicho. Dziękuję. - i odszedł pełen dumy. Wyciągnął w moją stronę rękę,objął mnie w talii i pocałował. W tym momencie do klasy wkroczył nauczyciel,pan Worslehn. Pochodził z Niemiec. Często śmialiśmy się z niego,ponieważ próbował mówić z angielskim akcentem,ale mu to nie wychodziło. Ja też do końca nie mam angielskiego akcentu,ale nic na siłę! Lekcja minęła dość szybko. Wyszliśmy z klasy i od razu wszystkie dziewczyny mnie zaatakowały. Jak dotąd nigdy nie byłam zbyt popularna,więc to mnie zdziwiło. No ale czar prysł,gdy usłyszałam ich pierwsze zdanie :
-Cześć,ty chodzisz z tym przystojniakiem Harrym,co nie?! - zamurowało mnie. Nic nie odpowiedziałam,bo za moją rękę pociągnął jakiś chłopak,nie widziałam jego twarzy spoza tych wytapetowanych szkaradnych dziewczyn. Za bardzo się nie zdziwiłam,że z ich podłych macek wyrwał mnie mój najwspanialszy na świecie chłopak-Harry. Pocałował mnie i odprowadził pod salę lekcyjną. Ja miałam mieć angielski,a Harry swoją ulubioną muzykę. Ja najbardziej ze wszystkich przedmiotów lubiłam angielski. Nie wiem dlaczego. Po prstu uwielbiałam chodzić na tę lekcję. Ale na tej akurat nie mogłam się skupić. Cały czas myślałam o Harrym i o tym,czy będziemy dzisiaj razem po południu. Myślałam o tym,żebyśmy byli jak najdłużej razem,abyśmy się zawsze kochali i wspierali. I nagle zadzwonił dzwonek.
-To niemożliwe!- pomyślałam - Jak lekcja mogła minąć tak szybko? Dopiero co się zaczęła! - wyszłam zamyślona z sali,a pod drzwiami stał już oparty o ścianę Harry.
-No cześć kochanie,jak minęła lekcja? Bo ja cały czas myślałem o Tobie,o nas - jego oczy były nieziemsko piękne gdy o tym mówił.
-Żartujesz. Ja też myślałam o tobie,o naszym związku..... wiesz? Kocham Cie! - wykrzyczałam i przytuliłam mojego ukochanego. Zachowywaliśmy się zupełnie jak świeżo upieczona para. Wszędzie chodziliśmy razem. Lubiłam to. Lecz nienawidziłam tego,gdy chamskie dziewczyny patrzyły się na nas na korytarzach i mnie wyklinały. Często słyszałam
-" Taki jaszczur,a ma takie ciacho za chłopaka? To nie fair!"
To bardzo mnie smuciło,ale Harry cały czas mnie wspierał i mówił,że jestem piękna i on na mnie nie zasługuje. Wiedziałam,że mówi tak tylko dlatego,żeby nie było mi przykro....ale i tak to było słodkie. Dzięki niemu moje życie było bardziej kolorowe... zapełnione radością i miłością. Po dość długim dniu szkoły poszliśmy do domu. Do mojego domu. Od razu po lekcjach Harry zaproponował że do mnie wpadnie. Nie miałam nic przeciwko. Weszliśmy do domu,a on pierwsze co zrobił po zdjęciu butów,to poszedł do kuchni posprzątać po naszym śniadaniu. Chichotałam po cichu,bo to było urocze.Zrobiłam nam ciepłe kakao,bo oboje je lubiliśmy i usiedliśmy na kanapie przed telewizorem. Harry jedną ręką mnie objął,a drugą trzymał kubek z kakao.
-Hej,a co ty na to misiu,że przyniosę tutaj popcorn i płytę z horrorem? Ostatnio wypożyczyłem,podobno świetny.- zapytał się Harry. Nie przepadam za horrorami,są dla mnie zbyt straszne. Ale w jego objęciach niczego się nie boję. Przytaknęłam,a on pobiegł do domu. Wrócił po 5 minutach z 2paczkami popcornu,filmem i pudełkiem czekoladek orzechowych. Zrobiliśmy popcorn,pozasłanialiśmy okna i rozsiedliśmy się przed telewizorem. Harry włożył płytę do odtwarzacza DVD i zaczęło się. Już sama muzyka na wstępie była straszna. Ale nie dałam tego po sobie poznać,że się boję. Po kilku minutach filmu Harry spojrzał na mnie i zapytał
-Nie boisz się?
-Nie,skądże.... - wydukałam
-Hm...bo twoje piękne oczy mówią co innego. Chodź tu... - przysunął mnie do siebie,przytulił i oglądaliśmy dalej. Gdy tylko się bałam,mogłam wtulić się w umięśniony tors Harrego i wszystkie strachy znikały. On był moim bohaterem i obrońcą,przy nim wiedziałam,że nic mi się nie może stać. Gdy film się skończył,Harry widział,że jestem trochę przerażona. Uznał,że nie może mnie zostawić samej na noc w pustym domu. Umarłabym ze strachu,a on nie chciał tego za żadne skarby. Zaczął szykować sobie poduszkę na kanapie,a ja powiedziałam mu,że tutaj nie będziemy spać. Spojrzał na mnie pytająco. Zaprowadziłam go do góry,do mojego pokoju. Spałam tam codziennie sama,na wielkim,dwuosobowym łóżku. Harry się uśmiechnął i usiadł na łóżku. Przyszykowaliśmy się do spania. Już gotowi ułożyliśmy się pod kołdrą,ja przytuliłam się do mojego ukochanego i zaczęłam rozmyślać,co by było,gdybyśmy się nie spotkali. Moje życie nadal byłoby puste i nudne. Harry objął mnie swoim silnym ramieniem. Wiedziałam,że teraz mogę spokojnie zasnąć. Już niczego się nie bałam,bo był przy mnie ON. Mój najlepszy,najwspanialszy bohater.
xxx
Jak zawsze świetny kochana <3 /Styles'owa <3 xxx
OdpowiedzUsuń