Szłam sobie ścieżką po parku miejskim napawając się chłodnym powietrzem i myślą,że już niedługo zima. Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk. Było to raczej wołanie.
Ktoś wołał...mnie.
-Tina! Tina! Zaczekaj!
Spojrzałam za siebie i ujrzałam Nelly. Nelly jest moją przyjaciółką. Poznałyśmy się w szpitalu kiedy wylądowałam tam w urazem głowy i z odwodnieniem -uh...
-Cześć Nelly! Jak się masz? - zapytałam z uśmiechem
-A wiesz...jakoś leci. A co u Ciebie? Jak tam Harry? - popatrzyła na mnie i poruszyła brwiami.
Zaczęłam się śmiać i ruszyłyśmy przed siebie. Opowiedziałam jej,że Harry jest teraz na wyjeździe związanym z X-Factorem i wraca za 3dni. Nelly również zaczęła opowiadać jak to spędziła weekend i o tym,że w przyszłym tygodniu wyjeżdża z rodzicami do Francji. Zazdrościłam jej trochę. Nie...cholernie jej zazdrościłam. Była piękna,chłopcy do niej ciągnęli,miała duży biust,białe zęby,jasne kręcone włosy i długie opalone nogi.
Ja mam co prawda długie nogi i rónież opalone..ale jakieś takie wydawały mi się grube.Posiadam również duże zęby - niby nie są wielkie,są ok. Ale w moich oczach są fuuu- i mały biust. Oraz faceci nie interesowali się mną tak samo jak Nelly.
-Halo,Tina! Nie słuchasz mnie! - fuknęła Nell
-Hm..? Oj,przepraszam. Zamyśliłam się - odparłam.
-Taa...pewnie znowu myślałaś o tym jaka to jesteś "brzydka " -wykonała cudzysłów palcami - i żaden facet Cie nie chce....-Nelly mnie zadziwiała. Znałyśmy się ledwie nie cały miesiąc,a ona już wszystko o mnie wiedziała.
-Bo to prawda! - odparłam zniesmaczona.
-Eh,Tina,Tina. Skoro żaden facet Cię nie chce,to niby czemu masz Harry'ego- Nelly popatrzyła na mnie z tą swoją miną "ja mam rację i to wiem"
Zaczęła rozmyślać nad Harry'm. Tęskniłam za nim. Tak bardzo mi go brakowało. Jego zapachu,jego ciepła. Bez niego czułam jakby czegoś brakowało w moim życiu
-Dobra Tin.-eh,nienawidze,jak tak do mnie mówi!-Ja spadam bo rodzice na mnie czekają. Jedziemy na zakupy! -przeciągnęła ostatnią literę w słowie "zakupy". Przytuliła mnie mocno,popatrzyła na mnie wymownie,a w jej oczach widziałam,że się o mnie troszczy-trzymaj się-odrzekła,i poszła.
Popatrzyłam jeszcze za nią,odwróciłam się i skierowałam się na postój taxi.
Do domu miałam niedaleko,ale nie miałam ochoty iść pieszo. Było mi zimno.
Na miejsce dotarliśmy w niecałe 10min. Dałam kierowcy należne pieniądze i weszłam do mieszkania.
Zdjęłam płaszcz,buty i upadłam na kanapę. Opatuliłam się kocykiem i włączyłam tv.
Klikałam z kanału na kanał i nagle znalazłam coś,co mnie zaciekawiło.
Mówili o chłopakach.
Tak,o chłopakach z 1D. Zadziwiało mnie to,że jest połowa X-Factor'a ,a oni są już tak sławni,że mówią o nich w tv i czasopismach.
Prezenterka opowiadała o wyjeździe 1D do L.A. Tam mieli się spotkać z jakimiś producentami czy coś,aby nauczyć się wpółpracować wokalnie...czy jakoś tak.
Nagle na ekranie pojawił się filmik z udziałem Harry'ego. Przytulał się do jakiejś dziewczyny,a później ona dała mu buziaka w policzek,potargała mu włosy i odeszła. Była śliczna. Miała długie,kręcone blond włosy,była wysoka i szczupła. Jej uśmiech...chciałabym mieć taki uśmiech.
Z moich oczy zaczęły cieknąć łzy.
Wszystko było cudownie,wyszłam ze szpitala,cały czas byliśmy razem,Harry ciągle mówił mi jak bardzo mnie kocha...teraz wiem,że to było jedno wielkie kłamstwo.
Wstałam z kanapy,wyłączyłam TV i zaczęłam rzucać poduszkami na lewo i prawo. Opadłam na dywan i zaczęłam głośno płakać. Nie mogłam opanować szlochu. To tak cholernie bolało.
Kochałam go. Czekałam,tęskniłam,martwiłam się. A on znajduje sobie w L.A kochankę.
Z zamyśleń wyrwał mnie dzwoniący telefon. Na ekranie pojawiło się zdjęcie mojego "chłopaka". Po chwili namysłu-odebrałam.
-No hej kochanie!-zawołał radośnie Styles. Ta....kochanie. Nie wciskaj mi tu. Postanowiłam udawać,że o niczym nie wiem.
-No witaj skarbie. Jak tam w L.A ? -wysyczałam
-Hej misiu...coś się stało? Jesteś zła? -zapytał
-Nie,wszystko ok. Poprostu....jestem zła bo znowu pada - wymyśliłam coś szybko. No..oskara za to bym nie dostała.
-A,to ok. Tęsknię za Tobą,wiesz?-tęsknisz,hmm...? I obściskujesz się z innymi? No ok...
-Mhm. Kiedy wracacie?-zapytałam. Chciałam mieć czas na ogarnięcie się i spakowanie.
-Jutro wieczorem powinniśmy być na miejscu. Chcieliśmy wcześniej wrócić,więc zamiast wykupić bilety lotnicze na środę,kupiliśmy na jutro - odpowiedział uradowany. Ta...super.
-No to czekam na Ciebie niecierpliwie. Muszę kończyć,chyba Nell przyszła - chciałam jak najszybciej zakończyć tę okropną konwersację.
-Pa kochanie. Już nie mogę się doczekać jutra,aż znów posmakuję twoich ust - wymruczał Harry. Pożegnałam się i rozłączyłam. Rzuciłam telefon na kanapę i poszłam go pakować.
***
Wszystkie jego rzeczy stoją w walizkach przy drzwiach,a ja jem śniadanie. Jest wtorek rano. Za 6godzin Harry będzie w domu. Było mi niedobrze,gdy o nim myślałam.
Zjadłam śniadanie,posprzątałam po sobie i położyłam się na kanapie wtulając twarz w poduszkę.
Zasnęłam.
Śnił mi się Harry. Obściskiwał się z tą...flądrą. Podeszłam bliżej i zobaczyłam...Nelly. Miała trochę jaśniejsze włosy niż w rzeczywiśtości,ale to nie ważne.
Oni się całowali,Harry obejmował ją w talii,a ona wplatała palce w jego loki.
My tak zawsze robiliśmy....chwileczkę. NAS już nie ma. To konieć. Podeszłam do nich.
-Harry? - popatrzyłam na nich.
-Tina? Co ty tu do cholery robisz? Wynoś się! Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać. Zrozum-nie kocham Cię i nigdy nie kochałem. Możesz spadać - odwarknął i znowu wrócił do Nell.
Do moich uczy cisnęły się łzy. Powstrzymałam je. Pociągnęłam Styles'a za ucho i go spoliczkowałam. Odeszłam wysoko unosząc głowę.
Nagle zadzwonił telefon. Zorientowałam się,że to jednak sen. Przetarłam oczy,usiadłam na kanapie i nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
-Ha-halo?-odezwałam się ledwo przytomna.
-Cześć kotku! Oj,obudziłem cię? - Oczywiście. Styles.
-Tak. Ale ok,tylko drzemałam - odpowiedziałam od niechcenia
-Będę w domu za ok. 1h. - powiedział loczek-cieszysz się?
-Em...taak! - wykrzyczałam. Oh,jakbym chciała Ci teraz przywalić w ten uśmiechnięty ryj.
-To wspaniale. Ja też się sieszę....tak...mhm...no..nie.-Harry rozmawiał z kimś-kochanie,ja kończę. Muszę wytłumaczyć kierowcy gdzie ma jechać. Do zobaczenia! - powiedział i się rozłączył.
Siedziałam jeszcze chwile z telefonem przy uchu. Po chwili gdy się zorientowałam że ciągle go tam trzymam,odłożyłam go na stolik który stał obok kanapy. Wastałam,podeszłam do walizek Styles'a i wyrzuciłam je przez drzwi. Wylądowały na trawniku obok dróżki prowadzącej do mojego domu. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do mojego pokoju. Usiadłam na skraju łóżka i zaczęłam płakać.
*30min później*
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam po schodach i za drzwimi usłyszałam głos loczka.
-Kochanie,otworzysz?-zapytał
-Nie - odpowiedziałam zimno
-Ale myszo,co się stało? - ta...nawet nie stara się domyślać.
-Idź sobie do tej wysokiej blondynki z L.A - wykrzyczałam i poszłam do salonu
-Ale skarbie...- zaczął,ale mu przerwałam. Podeszłam do drzwi i przez szybę wydarłam się na niego przez łzy.
-Wszystko wiem,nie rozumiesz?! Mówili o Tobie i chłopakach w telewizji! To tak mnie kochasz? Że znajdujesz sobie nową laskę gdzieś poza domem i myślisz,że ja się o niczym nie dowiem! Leć do niej! No dalej! Jest atrakcyjniejsza ode mnie! SPADAJ! -wykrzyczałam i poszłam na górę. Usiadłam na przedostatnim schodku i słyszałam cichy głos Harry'ego
-Kochanie,to nie tak...-szloch
Po chwili usłyszałam tylko jak pociąga nosem i szura walizkami. Poszedł do siebie.
Zaczęłam gorzko płakać i poszłam do pokoju. Wykończona-zasnęłam
______________________________-
Bardzo przepraszam za brak rozdziału przez.....dłuugi czas. Ale nie miałam weny i zaczęłam zakładać nowego bloga na którym miesiąc temu napisałam post z postaciami i nic nie wstawiałam. Niby wakacje,a ja nie mam czasu,heh.
Chciałam skończyć z tym blogiem. Ale pomyślałam,że jeszcze dam mu szanse. Więc proszę,komentujcie i posyłajcie link znajomym. To bardzo mnie motywuje. :)) Buziajki !! xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz