Siedziałam na kanapie w salonie. Byłam sama w domu,bo Harry poszedł mi po zakupy.
Minęło już kilka miesięcy od mojej choroby,a podczas niej Hazza cały czas się mną opiekował. Nie odstępował mnie na krok.
Trochę się zmieniło od tego czasu. Teraz mieszkamy razem. On nie chce mnie opuszczać ani na krok. Wariat!
Gdy tak sobie wspominałam i rozmyślałam,zaczęło mi się kręcić w głowie. Dalej nic nie pamiętam.
Obudziłam się w obcym pomieszczeniu. Obok mnie siedział Harry i trzymając mnie za rękę gorzko płakał. Patrzyłam na niego i pogładziłam jego kasztanowe loczki. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Jego oczy były całe czerwone i spuchnięte od płaczu. Musiał tu długo siedzieć
-Kochanie,Ty żyjesz! Obudziłaś się! Doktorze,ona sie budziła!! - Wrzeszczał Harry. Nie wiedziałam o co chodzi. "Ty żyjesz"? To ja miałam umrzeć?
-Ale....kochanie,o co chodzi? Gdzie ja jestem?-zapytałam zdezorientowana. Zaczęłam się z zaciekawieniem rozglądać. Wywnioskowałam,że jestem w szpitalu.
-Zemdlałaś i uderzyłaś się w głowę. Były duże prawdopodobieństwa,że....że....-Harry zaczął płakać-że nie przeżyjesz.-głośno załkał. Jak to "nie przeżyję"?! Nic nie rozumiałam. Wszystko było takie dziwne. Byłam bardzo nabuzowana. Chciałam zacząć krzyczeć,ale nie mogłam. Głowa mnie okropnie bolała. Dotknęłam czubka głowy-bo tam mnie bolało- i poczułam wilgotny bandaż. W tym momencie przyszedł doktor.
-To cud! Pani żyje! Niesamowite...-zaczął gadać lekarz. Zapisywał coś w papierach i powoli do mnie podszedł. -No cóż,trzeba pani zmienić opatrunek. Ten już cały przesiąkł. Prawie się pani nam tu wykrwawiła. Dobrze,że pani chłopak szybko zareagował. Chwałą Bogu!-uśmiechnął się doktor.
Harry spojrzał na mnie z opiekuńczym uśmiechem. Tylko ja nadal się zastanawiałam,dlaczego zemdlałam. I bałam się,bo ledwo uniknęłam śmierci.
-Doktorze,a dlaczego zemdlałam? -zapytałam. Lekarz spokojnie patrzył na mnie. Ten jego wewnętrzny spokój i opanowanie zaczynały mnie wnerwiać.
-Była pani odwodniona-odrzekł lekarz z tym swoim 'spokojem'. Byłam na krańcu wytrzymałości. Chyba to zauważył i wyszedł.
Rzeczywiście. Ostatnio bardzo mało piłam. Prawie wcale. Oh,głupia ja. Do czego to doszło?!
-Kochanie..już nigdy Cię nie opuszczę. Widzisz co się dzieje,gdy na chwilę Cię zostawię samą-powiedział Harry szlochając.-Nie chcę Cię stracić,tak mało brakowało i nigdy...nigdy nie usłyszałbym Twojego głosu. To tak strasznie bolało. Ale Ty żyjesz. Normalnie trudno mi w to uwierzyć,ale jestem niezmierni szczęśliwy.Mam ochotę przytulić wszystkich jak leci. Ale wtedy chyba mnie zamkną - zachichotał.Cały on,zawsze zabawny. To w nim kochałam.
Ale czułam się podle.Dopiero co byliśmy na castingu,Harry przeszedł dalej.Był już nawet kolejny odcinek w którym Hazza został przyłączony do innych chłopaków. Razem stworzyli One Direction,a ja wylądowałam w szpitalu. Przeze mnie Harry'emu nie pójdzie tak dobrze i nie zgra się z chłopakami na scenie,bo będzie się martwił. Shit! Chłopcy spędzili ze sobą tydzień i poznawali się. Bardzo się polubili.Stali się przyjaciółmi. Harry był w zespole razem z Louis'em Tomlinson'em,Niall'em Horan'em,Zayn'em Malik'iem i Liam'em Payne'm.W przyszłym tygodniu mają kolejny występ. Tym razem wspólny,jako One Direction. Zdenerwowałam się,bo nie będę z nimi na próbach.
-Doktorze! - zawołałam. Lekarz przyszedł w ułamku sekundy.
-Tak,słucham?-wychylił się zza zasłony przy moim łóżku.
-Jak długo mam tu zostać?- zapytałam zniecierpliwiona. Chciałam wracać jak najszybciej do domu i ćwiczyć piosenki z chłopakami.
-No cóż....nie wygląda to najlepiej. Ma pani dość osłabiony organizm. Ale sądzę że nie potrwa to dłużej niż 3-4dni. No,max tydzień.-zaczął wyliczać.
-CO?! TYDZIEŃ?! PAN OSZALAŁ?! - wybuchnęłam. Miałam wielką ochotę wstać i mu przywalić. Ale nie dość że nie miałam na to siły,to jeszcze byłam podpięta do respiratorów,kroplówek i innych gówien. Zaczęłam płakać.
-Skarbie,nie płacz!- Harry otarł łzy z moich policzków-będzie dobrze,zobaczysz.
-Harry,Ty nic nie rozumiesz. Nie będzie dobrze! Chciałam być z Wami,pomagać Wam w przygotowaniach...doradzać....a tu dupa! Muszę tu zostać. - Doktor zostawił nas samych.
Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas o xFactorze,aż do momentu kiedy wparowali chłopcy. Niall,Zayn,Liam i Zayn okrążyli moje 'łoże'. Wszyscy na raz pytali się czy wszystko jest ok,co się dokładnie stało? Harry chyba po nich zadzwonił. I wszyscy przyjechali. Są cudowni :)) Wytłumaczyłam im co wiem,reszte dopowiedział Harry. Chłopcy bardzo się przejęli moją sytuacją i zaczęli nas pocieszać. Niall zaproponował że odda mi trochę swojego Nando's na poprawę humoru. Ah,ten Horan.
Chłopcy rozsiedli się na krzesełkach przyniesionych przez pielęgniarki. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Już prawie zapomniałam o tym,że boli mnie głowa. W pewnym momencie zza zasłony wyłoniła się śliczna dziewczyna. Zapadła gwałtowna cisza. Niall wstał i podszedł do jeszcze wtedy obcej mi osoby. Chwycił dziewczynę za rękę i podszedł z nią do mojego łóżka,na środek.
-To jest Wiktoria. Moja dziewczyna. Jesteśmy ze sobą od miesiąca,chciałem żebyście ją poznali. Przepraszam że teraz,ale tak jakoś wyszło....wybaczcie-uśmiechnął się Niall.
Chłopcy zaczęli podchodzić do Niall'a i mu gratulować. A ja zawołałam po cichu Wiktorię.
-Hej,jestem Martyna. Mój mi Tina jeśli chcesz. Fajnie że jesteś z Nialler'kiem -rozpoczęłam rozmowę.
-Jestem Wiktoria,mój mi Wiki. Tak,też się cieszę. A Harry to Twój chłopak,nie?-zapytała Wiki.
-Tak,jesteśmy razem od prawie pół roku. Wiele razem przeszliśmy...to znaczy..podczas tego związku ja wiele przeszłam - zachichotałam. Wiki spojrzała się na mnie pytająco.
-Oh,nie rozumiesz. No to tak: byłam mocno przeziębiona bo pobiegłam na wieczorne spotkanie z Harrym bez kurtki. Wiele razy spóźniłam się do szkoły,teraz jestem w szpitalu w stanie dość krytycznym ...podobno.-uśmiechnęłam się miło do Wiktorii. Jeszcze raz pogratulowałam jej związku z Niall'em,przytuliłam ją i zawołałam blondasa.
-Dbaj o nią! Sprawia wrażenie bardzo fajnej dziewczyny! Nie spieprz tego - i mocno go przytuliłam.
W tym momencie przyszła pielęgniarka:
-Ojej,ale tu dużo ludzi! - chyba się przeraziła taką ilością gości-przykro mi,ale muszą państwo się pożegnać z pacjentką. Muszę zmienić jej opatrunek i podać lekarstwa. - z twarzy nas wszystkich zniknęły uśmiechy.
-A...czy mógłbym zostać?- zapytał błagająco Hazza.
-Dlaczego? Jest pan kimś bliskim pacjentce? - zapytała pielęgniarka
-Tak,jestem jej ....
-Chłopakiem! - powiedzieliśmy równocześnie. Uśmiechnęłam się do Harry'ego.
Pielęgniarka popatrzyła się przez chwilę wrogo na Harolda,ale się zgodziła.
Pożegnałam się z wszystkimi,jeszcze raz pogratulowałam Niall'owi i Wiki,po czym wszyscy zniknęli za firanką...czy co to tam było :p
Harry usiadł obok mnie i chwycił moją dłoń. Głaskał mnie po ręce i szeptał :
-Będzie dobrze skarbie,uwierz.-powiedział loczek,a łza wypłynęła z jego pięknych zielonych oczu. Otarłam ją i wyszeptałam żeby nie płakał. Że dam rade i że nie ma się martwić.
-Kocham Cie -powiedział Hazza po czym pocałował mnie w czoło.
-Ja Ciebie też..-odpowiedziałam ,po czym syknęłam z bólu,bo pielęgniarka dotknęła mojej rany.
-Oj,przepraszam! Już nie dotykam-wystraszyła się kobieta.
Harry pogładził mnie po policzku.
-Będzie dobrze,nie martw się-pocieszałam ukochanego. A on uśmiechnął się do mnie ukazując swój dołeczek. Wiedziałam,że damy radę ze wszystkim.
Dzisiaj taki troszkę smutniejszy i trochę dobijający odcinek,ale jestem chora (znowu) i mam wnerwiający katar ;_; .
Mam nadzieję,że się spodobało. Zostawiajcie komentarze,to bardzo motywuje.
W tym odcinku gościnnie wystąpiła Wiktoria. Wygrała ona konkurs na stronce One Direction . 1D na której jestem jedną z kilku wspaniałych adminek.
Jeszcze raz jej serdecznie gratuluję i przepraszam,że wplotłam Cię w odcinek tego rodzaju,ale nie miałam weny i pomysłu,oraz ochoty na inną fabułę c: Wybacz.
~~Zapraszam do komentowania i obserwowania!~~
zarąbiście piszesz !!! wręcz genialnie... czekam na next
OdpowiedzUsuń